Krzysztof Kamil Baczyński *** To odwaga - życie wzdycha tak ciężko w pokoju opustoszałym z myśli który każdy dzień czyściej wygładza dla nich ze zmarszczek. Jest pusto puściej dnia chodzącego bez Ciebie ulica obojętna kurzem jak co dzień. I każdy dzień chodzi aleją przerażeń i każdy jest jak obcość wybuchająca w codzienność. Jak przechodzień mija przyjaźń która odwisła od zdarzeń. W pociągach pustych od smutku wypatruje: nie dźwięczysz nadchodząca jak radość. Odległej - noce których nie wiem. Czekam: parostatki zielonych dni rzekami wracają o pokładach wyblakłych jak otchlań bez Ciebie I każdy pokój który już głuchnie jak kroki jest pełen slów moich nie powiedzianych rozstrzelanych przez wystrzały okien i pełen myśli moich nie wybuchłych. Za oknem świece wypalonych drzew chłodną deszcze zimowe wybuchają łzami i słyszę muchy roznoszą brzęczenie jak moją samotność...