TRZY KRÓLEWNY *************** To bylo bardzo dawno temu. Tak dawno, ze nikt nie wie, czy wydarzylo sie to naprawde. W ogromnym zamku z tysiacem wiezyczek, tysiacem okien i drzwi, mieszkaly trzy królewny. Byly bardzo piekne. A jakie wystrojone! Sukienki w falbankach i koronkach, a na nózkach zlote buciki. Krawcy nie mogli nadazyc z szyciem nowych sukienek, a szewcy z trudem dotrzymywali terminów dostaw zlotych bucików. Na zamku przez caly dzien rozbrzmiewala muzyka, a królewny zajmowaly sie tym, co lubily najbardziej - caly dzien tanczyly. Nie chcialy sie uczyc, nie chcialy pracowac, nie chcialy nawet wyjsc na spacer. Król z królowa byli bardzo zmartwieni, bo choc królewny pieknie wygladaly, to zaden królewicz dluzej na zamku nie zabawil. Królewny mialy przeciez zostac królowymi, a kazda królowa oprócz tanca musi znac mnóstwo innych rzeczy. Rzadzenie to bardzo trudne zajecie! Pewnego razu król dowiedzial sie, ze gdzies na skraju królestwa mieszka stara, madra wrózka. Postanowil zasiegac jej rady. Gdy sludzy króla po dlugich poszukiwaniach odnalezli wrózke i sprowadzili ja na zamek, król bardzo sie zdziwil. Zobaczyl bowiem bardzo stara niepozorna kobiete, trzymajaca w reku zwykla miotle. Nie tak wyobrazal sobie tajemnicza wrózke! - Przyszlam tu pozamiatac - powiedziala i nim król zdazyl cokolwiek pomyslec, zrobila miotla szeroki zamach. To byly najprawdziwsze czary. Z zamku znikneli wszyscy - król z królowa, sluzba i muzycy. Dziewczeta zostaly na zamku same, samiusienkie. Dziwna cisza panowala w komnatach. Królewny rozejrzaly sie zdumione dookola. - To nic takiego - zawolala pierwsza królewna. Mozemy przeciez same spiewac i tanczyc. - Tak, tak - przytaknela druga - Teraz mamy wiecej miejsca do tanca i nikt nam nie bedzie rozkazywal - powiedziala trzecia. Tanczyly sobie dalej i spiewaly wesole piosenki. Tymczasem zblizal sie wieczór. Królewny byly glodne, wiec pomyslaly o kolacji. - Hej sluzba, prosze podawac do stolu! - krzyknela glosno najstarsza królewna. Odpowiedzialo tylko echo : -olu, oluuu Z naburmuszonymi minami pobiegly w strone kuchni, zajrzaly do srodka...A tu nikogo. Zaczely podnosic pokrywki garnków - a tam pusto! - Bede plakac - skrzywila buzie najmlodsza królewna. - Nic sie nie bój - pocieszala ja starsza - To sie nam tylko sni. Zaraz sie obudzimy i zjemy cos pysznego. Królewny byly tak zmeczone, ze nie mialy sily, aby udac sie do swoich lózek. Przysiadly na kuchennych stolkach, oparly glowy o stól i szybko usnely. I tak zastaly je pierwsze promyki slonca zagladajace przez kuchenne okno. No cóz - nie bylo to najmilsze przebudzenie. Kuchnia ciagle byla pusta, a glód dokuczal coraz bardziej. - Jezeli tu nikogo nie ma, to moze jest ktos na zewnatrz - wpadla na pomysl srednia królewna. Wybiegly do ogrodu, ale oprócz kwiatów drzew i ptaków nie spotkaly nikogo. Byly coraz bardziej zaniepokojone, gdy po drzewem ujrzaly malenka wiewiórke, trzymajaca w lapkach orzeszek. Otoczyly ja i prosza: - Wiewióreczko, daj nam orzeszek! Jestesmy takie glodne! - Dlaczego nie zbieracie orzechów? - zdziwila sie wiewiórka - Ja juz dawno je zbieram na zime. Patrzcie, ile ich lezy pod drzewem - powiedziala i szybko czmychnela do dziupli na drzewie. Królewny popatrzyly na siebie, popatrzyly na ziemie i miedzy zdzblami trawy zobaczyly wspaniale orzechy. - Trzeba przyniesc kosze, zrobimy zapasy na dluzej - rozwaznie powiedziala najstarsza królewna. Jak pomyslaly, tak tez zrobily, a orzeszki, które same zbieraly, smakowaly tak jak zadne frykasy. -Bylysmy niemadre! Ciagle sie bawilysmy i teraz nic nie wiemy i nic nie potrafimy! - powiedziala srednia królewna i spuscila glowe. - Ja chce do mamy! - zaplakala najmlodsza królewna. I wtedy do kuchni weszla stara wrózka z miotla w rece. Podala najstarszej królewnie miotle i powiedziala: - Widze ze jestescie madrymi dziewczetami. Jezeli posprzatacie zamek, wszystko bedzie tak jak dawniej. A tanczyc tez bedziecie mogly, kiedy bedzie na to pora. - To powiedziawszy obrócila sie na piecie i zniknela. Królewnom nie trzeba bylo dwa razy powtarzac. Zamek byl ogromny i pracy bylo bardzo duzo. A one tak chcialy zobaczyc mame i tate! Kiedy przyszedl wieczór, byly tak zmeczone praca, ze usnely jak kamien. Rankiem... kiedy otworzyly oczy, przy ich lózeczkach stali: mama królowa i tata król. Radosci nie bylo konca! Wszystko bylo jak dawniej i nikt nie wiedzial, czy to, co sie stalo bylo snem, czy tez zdarzylo sie naprawde. Ale od tego dnia królewny pilnie sie uczyly i pracowaly. A kiedy byla pora odpoczynku, spiewaly i tanczyly. Na zamku panowal prawdziwie radosny nastrój. Tylko król czasem drapal sie po brodzie i rozmyslal, kto to sprawil - wrózka? sen? czy zwykla miotla?