CZAROWNICA SKAPISLÓWKA I MADRA TULIJKA ***************** Nie lubie zlych czarownic, ale juz tak czasem jest, ze idzie sie - idzie sobie droga, a tu buch - czarownica. Skapislówka stoi przed toba. Krzywo sie usmiecha , nosem kreci i podejrzliwie oglada, od stóp do glów, kogo to spotkala na drodze. Niedobra, niedobra, ze ach... Kradnie ludziom dobre slówka. Potem chowa je, w swojej ponurej chatce, do wielkiej skrzyni. Ma tam juz nazbierane tego bogactwa, ze swiat caly mozna by obdzielic, a tu nic. Zamkniete na siedem klódek, siedmioma kluczykami i schowane pod siódmym schodkiem. Mnie to bardzo martwi, ciebie pewno tez, ale Skapislówka sie cieszy. Bo im mniej milych serdecznych slów miedzy ludzmi, tym swiat bardziej ponury i do niej podobny. Ale jest na Skapislówke jeden, jedyny sposób. Znalazla go ksiezniczka Tulijka A jak bylo - opowiem; Ksiezniczka Tulijka, tak jak wszystkie ksiezniczki, mieszkala w ogromnym zamku , który wiezyczkami siegal pod chmury. Tatus z mamusia rzadzili ogromna, szczesliwa kraina. Dobrze im sie wiodlo i nic nie brakowalo. Wszyscy dla siebie byli uprzejmi i grzeczni, kochali sie i szanowali wzajemnie. I tak plynely dobre dostatnie lata. I wszystko pewno byloby dalej dobrze, gdyby nie to, ze Skapislówka zniesc nie mogla tego nadmiaru dobra. Wyruszyla na zamek, aby zdobyc kolejne lupy do swojej skrzyni. Dla niepoznaki przebrala sie starannie, aby uchodzic za wielka dame. Najpierw ukradla dobre slowa, straznikowi w bramie i nim zdazyl usta otworzyc wszystkie zapomnial. Droga przed czarownica byla wolna. Pózniej król z królowa, zostali obrabowani z dobrych slów. Skapislówka zacierala rece. Co za wspanialy poczatek . A tymczasem Tulijka, bawila sie w ogrodzie pod zamkiem i to ja uratowalo. Skapislówka zadowolona, nie zauwazyla ksiezniczki i wrócila do swej ponurej chatki, chowajac w skrzyni nowa zdobycz. Tulijka bukiet stokrotek nazbierala , do zamku wraca. Te kwiaty nazbierala dla mamusi i taty. Radosna jak skowronek, biegnie przez komnaty. Do mamy wyciaga rece. ... - Co to przynioslas za zielska, ubrudzisz mnie, wyrzuc to natychmiast! - zarzadzila królowa mama ostrym tonem. - Co za niedobra dziewczyna, po ogrodzie biega. Powinna sie zachowywac, jak przystalo na córke króla a nie, jak na wiesniaczke.- dodal król. Tulijce lzy z oczu leca, mamy i taty nie poznaje. Przeciez zawsze tak sie cieszyli, gdy przynosila im kwiaty z ogrodu. Tu musialo sie stac cos zlego. Biegnie do bramy, straznika pyta: - Co sie stalo? Kto tu byl? - A straznik stoi, jak oniemialy i na pytania nie odpowiada. Kolo zamku roslo ogromne drzewo. Mialo tysiac lat a moze wiecej. Widzialo juz niejedno w swoim zyciu i poczynania Skapislówki znalo doskonale. Zal mu sie zrobilo przestraszonej malej ksiezniczki. I choc milczalo tyle lat, teraz uznalo, ze przyszla pora, aby ludzkim glosem przemówic, - Tulijko... Tulijko... - Kto mnie wola ? - To ja... Stary dab.... - Drzewa przeciez nie mówia. - Kiedy ludzie przestaja mówic, musza mówic drzewa....- i dab zakolysal galeziami, zaszelescil liscmi.- Byla tu zla czarownica - Skapislówka. Ludziom dobre slowa zabrala i do swej chaty sie udala. Zamknela wszystko na siedem klódek, siedmioma kluczykami w ogromnej skrzyni.... Schowala pod siódmym schodkiem...Musisz uwolnic dobre slowa.... Musisz je uwolnic.... - A gdzie mam isc ? W która strone sie udac ? - Idz tam, gdzie cie poniesie glos twego serduszka. Na pewno trafisz . - Dziekuje dobre drzewo! Dziekuje, juz wyruszam w droge. Rozejrzala sie Tulijka wokolo, czarne chmury zobaczyla w oddali- To musi byc tam - I ruszyla przed siebie. Szla i szla i szla, przez wiele, wiele dni, gdy w koncu zobaczyla stary ponury dom . Brudne szyby, wszedzie pajeczyny, szare sciany -To tu! To na pewno tu mieszka Skapislówka.. I choc sie bala , ze i jej, czarownica zabierze dobre slowa, zapukala cichutko do starych, odrapanych drzwi. Skapislówka, gdy uslyszala pukanie , zdziwila sie bardzo. Jeszcze nikt nie odwazyl sie przyjsc do jej chaty -Któz to moze byc? Wielce zaciekawiona, szybko otworzyla drzwi ... A Tulijka - Dzien dobry - powiedziala, jak to miala w zwyczaju. Czarownica znieruchomiala jak kamien , nie mogla sie w ogóle poruszyc z miejsca , ani juz nie mogla ukrasc jej, nawet najmniejszego, dobrego slowa. Bo slodkie „Dzien dobry" jak motyle juz frunelo w powietrzu. Okazalo sie , ze wypowiedziane dobre slowo, zamienia ja w kamien i nic juz zlego zrobic nie moze. Królewna chwycila siedem kluczyków , odemknela siedem klódek, podniosla ogromne, wieko skrzyni i wypuscila z niej wszystkie najpiekniejsze slowa swiata. A one kolorowe, radosne jak promyki slonca , ulecialy w góre i poszybowaly do swoich wlascicieli. A Tulijka ? Tulijka wrócila na zamek, do swoich rodziców. Mama, steskniona za córeczka, jak ja tylko zobaczyla, zaraz mocno przytulila i szepnela do uszka: - Tulijka... Kochanie ty moje... Jak ja sie o ciebie martwilam. Tato król nie mógl ukryc radosci . - To moja Tulijka! Dzielna dziewczyna! Jaka odwazna! Radosc zapanowala w calym królestwie. Tylko straznik, stal w zamkowej bramie i bardzo zdziwiony przypatrywal sie na stare, ogromne drzewo rosnace obok i zdawalo mu sie jakby mówilo: Tulijka, madra Tulijka..... madra Tulijka. A czarownica? Tego juz nie wiem. Moze stoi dalej przed swa chata, zakleta w kamien a moze znów buszuje po swiecie.