Wilhelm i Jakub Grimm Sezamowa góra Na podst. tlumaczenia M.Tarnowskiego ******************* Zylo sobie dwóch braci - jeden bogaty, a drugi ubogi. Bogaty nie dawal ubogiemu nic, totez ubogi ledwo wiazal koniec z koncem handlujac zbozem.Wiodlo mu sie tak zle, ze czesto nie mial nawet suchego chleba dla zony i dzieci. Pewnego razu - jadac ze swym wózkiem przez las - ujrzal ubogi brat wysoka, naga góre, a ze nigdy wczesniej jej nie widzial, przystanal zeby jej sie przyjrzec z bliska. Kiedy tak stal, zobaczyl dwunastu roslych mezczyzn, którym zle z oczu patrzylo.Domyslil sie, ze sa to rozbójnicy, zepchnal wiec wózek w krzaki, wszedl na drzewo i czekal co sie stanie. Tymczasem rozbójnicy zblizyli sie do góry i zawolali: - Sezamie, Sezamie, otwórz sie! W tejze chwili góra otworzyla sie, a gdy rozbójnicy weszli do jej wnetrza, natychmiast sie zamknela. Po chwili jednak otworzyla sie znowu, a dwunastu zbójców wyszlo z niej niosac ciezkie worki na plecach. Tym razem zgodnym chórem zawolali: - Sezamie, Sezamie, zamknij sie! I góra wnet sie zamknela, a zbójcy odeszli. Kiedy ubogi brat stracil ich zupelnie z oczu, zszedl z drzewa, a ze byl ciekawy co kryje tajemnicza góra, stanal przed nia i zawolal: - Sezamie, Sezamie, otwórz sie! Góra natychmiast otworzyla sie przed nim. Biedak wszedl do srodka i ujrzal zloto, srebro, perly i wiele innych drogich kamieni. Z poczatku nie wiedzial co ma zrobic, wreszcie jednak napelnil sobie wszystkie kieszenie zlotem, ale perel i klejnotów nie tknal. Kiedy wyszedl na zewnatrz, zawolal: - Sezamie, Sezamie, zamknij sie! I góra zaraz sie zamknela, a on pojechal ze swym wózkiem do domu. Nie potrzebowal sie juz troszczyc o chleb, bo za znalezione zloto mógl zyc spokojnie z zona i dziecmi, a nawet hojnie rozdawac jalmuzne. Kiedy pieniadze mu sie wyczerpaly, poszedl do brata pozyczyc miarke i znów nabral sobie w sezamowej górze zlota. Ale drogocennych kamieni i innych skarbów nie tknal. Kiedy po raz trzeci szedl do sezamowej góry, znów pozyczyl miarke od brata. Ale bogaty brat od dawna juz mu zazdroscil dostatku i koniecznie chcial wiedziec, skad ubogi niegdys brat bierze pieniadze. Uzyl wiec podstepu i wysmarowal miarke smola, a gdy dostal ja z powrotem, ujrzal na dnie kawalek zlota przylepiony do smoly. Poszedl wiec do brata i zapytal: - Co mierzyles ta miarka? - Zyto i jeczmien - odparl ubogi. Na to bogaty pokazal mu znaleziony kawalek zlota i zagrozil, ze jesli mu nie wyzna skad je bierze, zaskarzy go do sadu. Cóz mial wiec robic ubogi brat? Opowiedzial mu o wszystkim, a chciwy brat kazal natychmiast zaprzac konie i pojechal pod sezamowa góre. Ale on zamierzal lepiej wykorzystac okazje i nazwozic sobie duzo wiecej rozmaitych skarbów! Kiedy stanal przed góra, zawolal: - Sezamie, Sezamie, otwórz sie! Góra poslusznie sie otworzyla, a bogaty brat wkroczyl do jej wnetrza. Gdy zobaczyl ukryte tam skarby, dlugo nie mógl sie zdecydowac, po co najpierw siegnac. Wreszcie zarzucil sobie pelny worek na plecy i ruszyl uradowany do wyjscia. Ale z wrazenia zapomnial jak sie góra nazywa. Wolal na nia róznymi imionami, ale zadne nie zadzialalo - góra nie chciala sie otworzyc. Ogarnal go strach, ale im dluzej sie zastanawial, tym bardziej mysli mu sie plataly. A klejnoty nic nie podpowiadaly - nie przydaly sie na nic w klopocie! Nagle wieczorem góra sie otworzyla i do srodka weszlo dwunastu rozbójników. Kiedy zobaczyli intruza, zlowieszczo sie usmiechneli i wykrzykneli: - Mamy cie, ptaszku! Myslisz, ze nie zauwazylismy ze juz trzy razy tu byles?! Ale nie moglismy cie zlapac. Teraz juz nam sie nie wymkniesz! I tak zloili mu skóre, ze popamietal do konca zycia. A wielki wór ze skarbami zostal w sezamowej górze.