Hans Christian Andersen Ksiezniczka na ziarnku grochu ****************** Na podst. tlumaczenia F. Mirandoli Byl raz sobie pewien ksiaze, który chcial pojac za zone PRAWDZIWA ksiezniczke. Jezdzil po calym swiecie i szukal tej jedynej, ale zawsze cos stawalo mu na przeszkodzie. Nie brakowalo co prawda ksiezniczek, ale mlodzieniec patrzac na wszystkie te piekne panny, nie mógl pozbyc sie wrazenia, ze nie sa one stuprocentowymi ksiezniczkami. Nie znalazlszy tej, której szukal, wrócil do ojcowskiego zamku smutny i zniechecony. Az pewnego wieczora rozszalala sie burza. Blyskalo sie i grzmialo, a deszcz lal sie strumieniami. Nagle ktos zastukal do bram miasta. Gdy je otworzono, oczom zdumionych mieszkanców ukazala sie mloda dziewczyna. Jak ona wygladala! Woda sciekala z jej wlosów i sukni, lala sie do trzewików i wytryskiwala z ich konców w góre. Nie byl to jednak koniec niespodzianek na ten wieczór - nieznajoma oswiadczyla, ze jest ta jedyna prawdziwa, poszukiwana ksiezniczka! - Ano, przekonamy sie zaraz - pomyslala królowa-matka, ale glosno nie rzekla nic. Poszla razem ze sluzkami, które przygotowywaly sypialnie dla niespodziewanego goscia, zdjela z lózka cala posciel i polozyla na deskach jedno male ziarenko grochu. Potem przykryla je dwudziestoma materacami i jeszcze ulozyla na nich dwanascie puchowych pierzyn, jedna na drugiej. Lózko dla ksiezniczki bylo gotowe. Rano królowa spytala ja, czy dobrze spala. - O, niestety nie! - odparla ksiezniczka - Przez cala noc nie zmruzylam oka. Lezalam na czyms strasznie twardym, az mam cale cialo posiniaczone i obolale. Po tym poznano, ze to rzeczywiscie jest PRAWDZIWA ksiezniczka. Bo tylko prawdziwa ksiezniczka mogla poczuc ziarenko grochu przez dwadziescia materacy i dwanascie puchowych pierzyn! Uszczesliwiony ksiaze wzial ja za zone, a ziarnko grochu umieszczono w panstwowym muzeum osobliwosci i pewnie jest ono tam dzis. Taka to jest prawdziwa historia o prawdziwej ksiezniczce.