SUMMARYThere is a grave on the cementry in Tarnobrzeg. It's on the left, near themain path running in direction of the cross. It's grey and not very big.There in polished and hardly seen becouse of age inscription: "S+P, DrMichał Marczak, * 20.IX.1886 + 18.XI.1945. He attended to God, Polishculture an to this district. Peace to his memory. He asks for prayer." Thememory that doesn't allow the people of culture to pass the graveindifferently is occasional but retentive. The memory should be passed tonext generations. A.F. Baran's reading titled "A Librarian from Dzików" issuch a request.Michał Marczak was born on 20.IX.1886 in Grywałd near Krościenko, theprovince of Nowy Targ. He died on 18.XI.1945 in Tarnobrzeg-Dzików. In 1913he graduated from UJ [Jagiellonian University] with a degree of a doctor ofphilosophy on the basis of the work: "Tarnobrzeg in Austrian government".In 1913-1929 he was an archivist and a librarian of Tarnowscy in Dzików. Hecatalogued the library of thirty thousand volumes. Unfortunatelly, itwasn't without the reverse of fortune. In 1926 he finished the work on thealphabetical catalogues but at night, 21-22 December 1927, the DzikówCastle burnt down. During the absence of the owners, M. Marczak controlledthe rescue operation of the collection. About six percent of the oldprinted material and seventy five percent of the new ones and all manuscripts were rescued. The work of the librarian bunt down.M. Marczak was a social worket, a journalist, a historian and anethnographer too. He published his papers in the local papers: "Obywatel"["A Citizen"], "Głos Ziemi Tarnobrzeskiej" ["The Tarnobrzeg's Land Voice"] and "Wieści Nadwiślańskie" ["The information on the Wisła river"]. He alsopublished his papers in the national papers: "Czas" ["The Time"], "GłosNarodu" ["The Voice of People"], "Przewodnik Bibliograficzny" ["TheBibliography Guide"], "Pamiętnik Świętorzyski" ["The Świętokrzyski Diary"]and "Archeion". In 1921-1929 the most important papers of M. Marczak weremainly devoted to Tarnobrzeg. They were: "Biblioteka Tarnowskich wDzikowie" (Kraków, 1921), "Genealogia Ślepowronów Rybczyńskich z Wielowsi"(Tarnobrzeg, 1922), "Drukarnie i druki tarnobrzeskie 1900-1924" (Lwów,1925), "Hetman Jan Tarnowski" (Tarnobrzeg, 1926), "Zabytek dawnegoszkolnictwa parafialnego w Miechocinie" (Kraków, 1926), "Obecny powiattarnobrzeski w świetle metryk parafialnych z XVII i XVIII wieku"(Tarnobrzeg, 1928) and "Pozostałości dawnej kultury ludowej na tledzisiejszej w powiecie tarnobrzeskim i w okolicy Koprzywnicy" (Tarnobrzeg,1929). In 1925-1938 M. Marczak studied the ethnography and the customs ofPodhale. In "Gazeta Podhalańska" (1925-1935) and then in "Gazeta Podhala"(1936-1938) he published 54 articles on that subject.In 1925-29 he was a teacher of History at Jan Hetman Tarnowski StateGrammar School in Tarnobrzeg. Until the year 1930 he was "the full member"of the School Section in Tarnobrzeg, the executive organ of The SchoolSuperintendent's Office Lwów.In 1930 he left Dzików together with his family. He became the head ofextraschool in Brześć on the Bug, and the inspector of Polesie. Then, in1935-39 he worked as a head of education for adults in the Ministry ofReligion and Public Enlightenment in Warsaw. He took care of the Library ofSightseeing Company in Warsaw. He was a member of the publishing, committeePolskie Towarzystwo Krajoznawcze [The Touring Polish Society], that had"Słownik Geograficzny Państwa Polskiego" [The Geographic Dictionary ofPolish Country] and "Ziemia" [The Globe] under its care.Until 1939 he published "Ilustrowany Przewodnik po Pieninach i Szczawnicy"(Kraków, 1927), "Przewodnik po Polesiu" (Brześć on the Bug, 1935), "Dziejepastuszka" (Nowy Targ, 1938) and "Zbiory archiwalne Hr. Tarnowskich wDzikowie" (Warsaw, 1939).Dr M. Marczak stayed in Warsaw during the occupation. He worked until thePTK library was closed. Then, he worked as a teacher of Polish at school inWilanów and a teacher of clandestine teaching. In 1939-44 he took care ofthe hidden collection of books of Tarnowscy in Dzików. In July 1944, whenhe came to Dzików, he leart about the Russian offensive and about theoutbreak of Warsaw Rebelion. Marczak's family stayed in Warsaw until theRebellion was over. His son and doughter joined AK [National Army].In 1944-45 the Government decided to nationalize the collection. The newauthorities of the starosty made M. Marczak the custodian of the library, the archives and the museum collection. When the AK forces were in Dzikówand the patriots were percecuted M. Marczak talked to the military andadministrative authoroties to try to save the collection that was gatheredthere (He wrote: "Memoriał do władz państwowych"). In the work hestigmatized the contempt of "allied army" for cultural values collected inDzików and neighbourhood. He died safeguarding the treasures of Polish andEuropean culture. It's 51 years since dr M. Marczak died. In Autumm, last year one of the descendants of the famous family Jan Tarnowski unveiled in front of theschool library in Dzików commemorating plate made of white marble. Theartist wrote the following words on the commemorating plate: "For DrMiachał Marczak (1886-1945) the greatest form master of young people andthe hero of Dzików collection the inhabitants of Tarnobrzeg for 50th deathanniversary 18 Nevember 1995". Last year was the 50th death anniversary ofM. Marczak. In September 1996 went by 110 years since the gentle figure wasborn.The brave and full of sacrifice work caused that most of the collectionremained and now it's in the national collection of UJ [JagiellonianUniversity] Library and in the National Archiver in Wawel. The old M.Marczak's works may be used for cataloguing the present Dzików collectionthat is scattered in Poland and abroad. Since Artur Tarnowski wrote thearticle titled "Prawda o zbiorach dzikowskich" ("Kultura", 5/1959, Paryż),nobody undertook cataloging the collection. Stanisław Marczak-OborskiTarnobrzeg*siostrzeCzy pamiętasz nasze dzieciństwo?Czy pamiętasz lata szczęśliwe?Czy widzisz "pałac pod papą",gdy oczy przymkniesz na chwilę?Miasteczko żydowskie i brudnebrzydotą straszyło szarą ... To samo w skwarne południe,to samo w ulewę nawalną.Pamiętasz spacery nad Wisłę?I pożar przedmieścia Rulek?Dziś widzę, gdy o tym pomyślę,granat nieba przeżarty przez łunę ...Więc daje Ci parę obrazówze wspomnień dalekiej ciżby,i zapach bzów, tak splecionyz zapachem dzieciństwa ojczyzny.(* mies. "Profile" nr 12/1979, Rzeszów, s. 23)I. Od AutoraW sierpniu 1944 r. zakończyła się okupacja hitlerowska na terenieTarnobrzega. Dzików(1), siedziba rodowa hr. Tarnowskich, straciła naznaczeniu. Właściciele, zmuszeni nakazami PKWN, musieli opuścić swojąrodową posiadłość. Zamek w Dzikowie przejęto dla potrzeb szkolnictwa inowotworzonych władz powiatowych w Tarnobrzegu. Bezcenne skarby kulturynarodowej i europejskiej zgromadzone i ukryte starannie w Dzikowie podczaswojny a także te, zdeponowane wcześniej w Muzeum Narodowym w Warszawie czyOssolineum we Lwowie przejęły po wojnie instytucję państwowe (Archiwum Państwowe w Krakowie, Biblioteka Jagiellońska, znikoma część zbiorówrodziny hr. Tarnowskich zdeponowana została na Zachodzie) lub zaginęły bezśladu zagarnięte przez ZSRR wraz ze wschodnimi terenami II RP.Oprócz prawowitych właścicieli tych zbiorów niemałą rolę w ichpieczołowitym pielęgnowaniu, skatalogowaniu i zabezpieczeniu (szczególniepodczas dwóch wojen światowych) odegrał dr Michał Marczak, bibliotekarz iarchiwista hr. Tarnowskich, który z narażeniem życia ratował zbiory podczasI wojny światowej. Podobnie było w okresie tzw. Republiki Tarnobrzeskiej(1918-19) oraz podczas ratowania zbiorów w czasie tragicznego pożaru zamkuw Dzikowie w grudniu 1927 r., pod nieobecność właścicieli. Mimo, iż polatach pracy u hr. Tarnowskich (1913-1929) los skierował dra M. Marczaka najpierw na Polesie a pó1/4niej do Warszawy utrzymywał nadal żywe kontakty z Tarnowskimi, zwłaszcza przed zbliżającą się II wojną światową razem z właścicielem Dzikowa hr. Arturem Tarnowskim przygotował cenniejsze zbiorydo ewentualnej ewakuacji i zabezpieczenia przed naje1/4d1/4cą. Potem już zokupowanej Warszawy zaglądał na dłuższe "wakacje" do Dzikowa i starannieopiekował się ukrytymi skarbami rodowymi na terenie rezydencji hr.Tarnowskich. (Czy robił to tylko z pobudek osobistych i patriotycznych, anie organizacyjnych trudno dowieść). Kiedy podczas lata 1944 r. zaskoczonyofensywą wojsk sowieckich i wybuchem Powstania Warszawskiego nie widziałbezpiecznej szansy dotarcia do rodziny, zdecydował że wraz z właścicielkąDzikowa, hr. Różą Tarnowską, stanie na straży zbiorów. Szybko został sam,ponieważ "nowe czasy" nie pozwoliły na zamieszkiwanie w Dzikowie jegoprawowitym właścicielom. Swoją determinację przypłacił życiem. Prawdę oswojej ostatniej, tragicznej nocy zabrał do grobu. Postać dra M. Marczaka jest głównym tematem opracowania. Mimo szereguartykułów prasowych i publikacji nie powstała dotąd szczegółowa biografiadotycząca tej zasłużonej dla Polskiej kultury, ciekawej i interesującejpostaci. Książka niniejsza ma tę lukę wypełnić, choć należy się spodziewać,że będzie także głównym impulsem do dalszych uzupełnień. Autorowi m.in. nieudało się odpowiedzieć na pytania dotyczące ewentualnych przyjacielskichpowiązań z Aleksandrem Patkowskim(2) - tak jak Marczak - był znanymregionalistą, członkiem Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego, redaktorem"Ziemi" i "Słownika Geograficznego Państwa Polskiego". Niewiadomym jest,choć nie ulega żadnej wątpliwości że miał miejsce, formalny udział dra M.Marczaka w konspiracji 1939-45.Przypomnienie i zachowanie w pamięci potomnych dra M. Marczaka jest bardzoważne. Nie tylko dlatego, że odegrał on ważną rolę, opiekując siębezcennymi skarbami zgromadzonymi przez Tarnowskich, ale przede wszystkimdlatego, że był on jednym z pierwszych historyków i etnografów powiatu tarnobrzeskiego. Badaniom, publikacjom i opracowaniom jego autorstwazawdzięczamy regionalną wiedzę z przeszłości naszego miasta i okolicy (choćprzez wiele lat nie doceniano dorobku tego autora i nie powoływano się najego prac). Należy również pamiętać o publikacjach dra M. Marczakapoświęconych rodzinnemu Podhalu oraz Polesiu.Pamięć o dr. M. Marczaku żyła w sercach i przekazach bliskich i przyjaciół.Z jego dorobku badawczego korzystali m.in.: prof. dr Włodzimierz Dworzaczekw wydanej niedawno pracy pt. "Leliwici Tarnowscy" (Tarnobrzeg 1996)(3) orazbracia Józef i Wojciech Rawscy w swoich licznych opracowaniach. Z młodszejgeneracji należy wymienić m.in. Janinę Stadnik, która pisząc pracędoktorską pt. "Toponimia byłego powiatu tarnobrzeskiego" powoływała się napublikacje Marczaka, Tadeusza Rutynę autora opracowania "Wielowieś - zarysdziejów" a także Annę Wiącek, autorkę pracy magisterskiej pt. "Fundacjekościelne i społeczne rodu Tarnowskich z Dzikowa". Pamięć o dr. M. Marczakukultywowało latami Towarzystwo Przyjaciół Tarnobrzega. To z inicjatywy TPTRada Miasta Tarnobrzega nadała jednej z ulic osiedla Dzików jego imię. W50. rocznicę jego tragicznego zgonu TPT odsłoniło uroczyście pamiątkowątablicę w dzikowskim zamku, obecnie zajmowanym przez Zespół SzkółRolniczych w Tarnobrzegu. Dorobek i postać dra M. Marczaka, w bieżącymroku, zaprezentowało Muzeum Historyczne Miasta Tarnobrzega naokolicznościowej wystawie zatytułowanej "Pegaz zapomniany". Niniejszeopracowanie dopełnia naszą wiedzę o dr. M. Marczaku, podając częstowiadomości, które są prezentowane powszechnie pierwszy raz. Miejmynadzieję, że świat nauki i encyklopedyści dostrzegą w swych najnowszychopracowaniach nie tylko dra hab. Stanisława Marczaka-Oborskiego, synaMichała, ale także i jego ojca.Książka składa się z czterech części. Po krótkim wstępie odautorskim częśćdruga poświęcona jest w całości postaci dra M. Marczka. Biogram obejmujenajważniejsze fakty z jego życia, od narodzin po uroczystościupamiętniające jego osobę w Tarnobrzegu po dzień dzisiejszy. Trzecia częśćksiążki prezentuje Aneksy, które w dwóch przypadkach to w całości dwieprace dra M. Marczaka, tj. "Biblioteka Tarnowskich w Dzikowie" i "ZbioryArchiwalne Hr. Tarnowskich w Dzikowie". Pozostałe (nigdzie dotąd niepublikowane!) to dokumenty, które opisują dzikowskiego bibliotekarza wostatnim okresie jego życia. W Aneksie załączono pismo IrenyDekutowskiej(4), do kierownika Referatu Kultury i Sztuki przy UrzędzieWojewódzkim w Rzeszowie, "Memoriał w sprawie potrzeb dla zbiorów w zamkuDzikowskim oraz sprawozdanie z obecnego ich stanu i prac w tychże zbiorachza czas od września 1939 do pa1/4dziernika 1945." autorstwa dra M. Marczaka ipismo Marii Marczak, wdowy po dr. M. Marczaku do Powiatowej Rady Narodowejw Tarnobrzegu o dożywotni zasiłek. Książkę kończy szczegółowa Bibliografiai Indeks osób.Na materiały 1/4ródłowe niniejszej pracy złożyły się zbiory: ArchiwumUniwersytetu Jagiellońskiego, Liceum Ogólnokształcącego im. M. Kopernika wTarnobrzegu, Archiwum Państwowego w Kielcach, Oddział w Sandomierzu i Muzeum Historycznego Miasta Tarnobrzega. Ponadto szereg archiwaliówodnaleziono w zbiorach: Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Tarnobrzegu,Wojewódzkiej Biblioteki Pedagogicznej w Tarnobrzegu i WojewódzkiejBiblioteki Publicznej w Nowym Sączu. Kwerenda 1/4ródłowa w zbiorach:Biblioteki Wyższego Seminarium Duchownego w Sandomierzu i KuratoriumOświaty w Rzeszowie (przeprowadzona przez autora), Archiwum i BibliotekiOO. Dominikanów w Tarnobrzegu i Krakowie (przeprowadzona życzliwie przez o.Jacka Budę), oraz Archiwum Państwowego w Krakowie i BibliotekiJagiellońskiej (przeprowadzona życzliwie przez Barbarę Michońską) nie dałapozytywnego rezultatu lub dublowała 1/4ródła już znane z wcześniejszychzbiorów archiwalnych. Cennymi relacjami podzielili się z autorem: ZofiaGałuszka-Mleczko (Tarnobrzeg), Aleksander Gieysztor (Warszawa), Barbara Michońska (Kraków), Bronisława Orzeł (Tarnobrzeg), Zdzisława Świder(Tarnobrzeg) i Paweł Wieczorkiewicz (Warszawa).Wszystkim wyżej wymienionym a także pracownikom i dyrekcjom wymienianychplacówek archiwalnych i bibliotek dziękuję za okazaną pomoc w zebraniumateriału 1/4ródłowego do niniejszej książki. Na szczególne podkreśleniezasługują: Janina Stadnik i Anna Wiącek, których recenzję i praceredakcyjne doprowadziły do szczęśliwego końca podjętych badań. Zarządowi Miasta Tarnobrzega i Wydziałowi Kultury Urzędu Wojewódzkiego w Tarnobrzegu dziękuję za subwencje bez której książka nie mogłaby być wydana. Wydawcy: Wydawnictwu Diecezjalnemu w Sandomierzu za poziom techniczny i znakomitewydanie. Wszystkich zainteresowanych prezentowaną tematyką zachęcam do recenzji,uwag a w szczególności do uzupełnień. Korespondencję należy kierować naadres:Adam F. BARAN, P.O. Box 167, 39-401 Tarnobrzeg 3, Polskae-mail: barana@friko2.onet.pl Tarnobrzeg, dn. 20 września 1996- w 110. rocznicę urodzin dra M. Marczaka. --------------------------------------------------------------------------- PRZYPISY:(1) Dzików - w XIV w. własność Toporczyków, od 1522 przeszedł z rąk Ossolińskich na własność Tarnowskich, którzy mieli swoją siedzibę wWielowsi. Po osiedleniu się Tarnowskich w Dzikowie rodzina uzyskała odkróla Zygmunta III Wazy przywilej lokacyjny z 28 maja 1593 r. na założeniemiast Tarnobrzega. Długo jednak wieś Dzików dominowała nad tworzonymmiastem. Dopiero w 1681 została wchłonięta przez Tarnobrzeg. Prawie sto latpó1/4niej, w 1786 r., Dzików utworzył samoistną gminę i dominował swymnazewnictwem jeszcze wiele lat niewielki Tarnobrzeg. Cudami słynący obrazMB Dzikowskiej, Konfederacja Dzikowska 1743 r., "Pamiętniki włościanina"Jana Słomki, dzikowskiego wójta (wyd. I, Kraków 1912 r.) oraz ZamekDzikowski jako siedziba rodu Tarnowskich i znakomitej, prywatnej kolekcjiarchiwaliów, książek i malarstwa zapisały Dzików na kartach historiiRzeczypospolitej i Europy. Dzików jest obecnie dzielnicą Tarnobrzega, za:J. Stadnik, Na drogach Puszczy Sandomierskiej, nakładem autora, Wydawnictwo "Sztafeta", Stalowa Wola 1993, s. 38-39; por. T. Zych, Tarnobrzeg, Wyd.Fundacja "Ars", Tarnobrzeg 1993, s. 19-20; por. J. Zub, Tarnobrzeg. PałacTarnowskich w Dzikowie, Przewodnik po zabytkach sztuki, nr 11, Wydawnictwo"Profil", Tarnobrzeg 1996, s. 4-21;(2) Sandomierskie, Laskowski W.S. (red.), Wydawnictwo JubileuszowePowszechnego Uniwersytetu Regionalnego im. Stanisława Konarskiego Z.N.P.,Sandomierz 1933, w zbiorach czytelni Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej wTarnobrzegu, s. 36 i 49; Cz. Latawiec, Sandomierz - moja młodość, Wyd. LSW,Warszawa 1976, s. 248-249; por. R. Durda, Sandomierski Orland Szalony.Rzecz o Aleksandrze Patkowskim, Nakładem LO im. A. Patkowskiego wSandomierzu, Wydawnictwo Diecezjalne, Sandomierz 1990, s. 34-59; M.Łowicka, Portret Aleksandra Patkowskiego, "Notatnik Sandomierski" nr7/1995, Wyd. Sandomierskie Towarzystwo Kulturalne, Sandomierz 1995, s.32-37;(3) W. Dworzaczek, Leliwici Tarnowscy, Wyd. Muzeum Historyczne MiastaTarnobrzega, Tarnobrzeg 1996, s. 155, 157-159, 161-162, 165, 172;(4) Irena Dekutowska była prawdopodobnie żoną Stanisława Dekutowskiego, starszego brata "Zapory", por. A.F. Baran, Pseudonim "Zapora" mjr cc.Hieronim Dekutowski (1918-1949), Wyd. Staszowskie Towarzystwo Kulturalne,[Biblioteka Staszowska nr 62], Staszów 1996;II. Dr Michał Marczak (1886-1945)Pedagog, etnograf, historyk, bibliotekarz - były to wszystkie zawody,zamiłowania, fascynacje i jego pasje. Przez 59 lat swojego życia ukochał szczególnie Dzików, siedzibę rodową hr. Tarnowskich, "małą Ojczyznę" kultury polskiej i europejskiej. Poświęcił jej zbiorom ponad połowę swojego pracowitego życia. W listopadzie 1945 roku zmarł w dzikowskim "skarbcu"będąc świadkiem niszczenia i zagłady bezcennych skarbów narodowych, trudujego wcześniejszej, wieloletniej pracy i pasji, zbioru pokoleń hr.Tarnowskich.Urodził się 20 września 1886 roku w Grywałdzie(1), koło Krościenka pow.Nowy Targ w katolickiej rodzinie Wojciecha i Katarzyny z Kowalczyków-Prawdzianki, pochodzącej z Krośnicy. Okres swojej młodości jużjako dojrzały mężczyzna opisał w 15. częściach "powiastki" pt. "Dzieje Pastuszka" wydrukowanej w "Gazecie Podhala" (nr 9-23 z 1938 r.), a po1/4niejw wydanej oddzielnie drukiem. Szkołę powszechną ukończył w Grywałdzie. Naukę w szkolę średniej, w I Państwowym Gimnazjum w Nowym Sączu(1900-1908), podjął za sprawą zapobiegliwej matki, która dość szybkopoznała się na jego zdolnościach do nauki. Po śmierci ojca, utrzymaniem iwykształceniem brata do matury zajmuje się najstarszy syn Marczaków, któryobjął gospodarstwo po ojcu. Nasz bohater był wówczas w czwartej klasiegimnazjum."Już jako czwartoklasista w gimnazjum rozpoczął Michał Marczak pod wpływemprofesorów Stan. Maykowskiego i Bron. Gustawicza gromadzić materiałyludoznawcze w swej rodzinnej wiosce i w dalszej okolicy (...). TowarzystwoOświaty Ludowej w Krakowie, mianując go w r. 1907 kierownikiem nadesłanejdo Grywałdu biblioteki, nie przypuszczało, że ma do czynienia jeszcze zgimnazjalnym siódmoklasistą." - tak pisał o dr. M. Marczaku w "GazeciePodhala" Nr 23 z 1938 r. Michał Balara.(2)"Będąc w 7. klasie gimnazjalnej podejmuje się przeprowadzenia niezwykłegodzieła. Boleje niezmiernie nad tym, że mieszkańcy jego wsi rodzinnej, majączabytkowy śliczny kościółek w swojej wiosce, muszą na każde nabożeństwo przebywać długą, uciążliwą drogę do kościoła w Krościenku lub do Maniów, astałej opieki duszpasterskiej są zupełnie pozbawieni. Talent pisarski iznakomite władanie piórem dał mu Bóg w darze. Korzysta z tego i wypisuje doówczesnego Biskupa swojej diecezji Wałęgi, przekonywujący memoriał (łaciną- przyp. autora). Wykazuje w nim, na podstawie aktów i dokumentów, różnych1/4ródeł historycznych, zebranych legend i tradycji, że w wiekach średnichistniała samoistna parafia w Grywałdzie". - pisze w swoich pó1/4niejszychwspomnieniach żona Marczaka - Maria z Olesiów-Marczakowa(?). Nie beztrudności ze strony dorosłych - osób duchownych i świeckich - Marczakowiudało się jednak przekonać do swojego pomysłu dziedzica Grywałdu inż.Apolinarego Dziewolskiego. Starania Komitetu Kościelnego, o samodzielnąparafię, po kilku latach uwieńczone zostały sukcesem i zgodą ks. Biskupa.(3)Po ośmiu klasach szkoły średniej Marczak zdał pomyślnie egzamin maturalnym25 maja 1908 roku i zapisał się na wydział filozoficzny UJ w Krakowie, gdzie studiował historię i geografię.(4)Pozbawiony utrzymania, na mocy wcześniejszej umowy z bratem, podczaspierwszego roku studiów pracował zarobkowo w Żarkach koło Częstochowy(gubernia kielecka), gdzie przez rok 1909-10 zachęcił miejscowąinteligencję do założenia Kółka Krajoznawczego a sam prowadził tajny kursdla 14 analfabetów. Do Krakowa na UJ dojeżdżał tylko na zaliczenia i egzaminy. Po półtorarocznym pobycie w Żarkach wraca na stałe do Krakowa ioddaje się pracy na uczelni m.in. na Wydziale Czytelni Akademickiej iWydziale Bratniej Pomocy. Po wzorowym opracowaniu księgozbioru uczelnianejczytelni obejmuje posadę zarobkową w Bibliotece XX. Czartoryskich(1910-1913), a następnie pracuje krótko w Bibliotece Polskiej AkademiiUmiejętności. W 1909 r. drukuje swój pierwszy artykuł w "GazeciePowszechnej" pt. "Gadki ludu grywałdzkiego".Absolutorium uzyskał na rok przed wybuchem pierwszej wojny światowej.(5)Zaraz potem (czerwiec 1913 r.) zatrudnia się jako archiwista-bibliotekarzzbiorów hr. Jana Zdzisława Tarnowskiego w Dzikowie (obecnie Tarnobrzeg).(6)"W czasie pobytu Moskali (od 5 listopada 1914 r. do 22 czerwca 1915 r. -przyp. autora), gdy szkoły nie były czynne, urządzona była w zamku szkółkadla dzieci z Dzikowa i Tarnobrzega. Liczba dzieci uczęszczających doszkółki dochodziła do 200. (...) Szkółkę tę prowadził głównie bibliotekarz zamkowy, Michał Marczak, który niestrudzenie oddany był pracy dla dobra dotkniętej biedą ludności" - napisał w znanej książce "Pamiętniki włościanina" (wydanie II, Kraków 1929 r.) Jan Słomka, wójt Dzikowa.(7) Dodatkowo, w latach 1916-17, Marczak prowadził także kurs dla analfabetów w Dzikowie, który był kontynuacją przerwanej na rok działalnościoświatowej.(8)W dniu 19 pa1/4dziernika 1918 roku w Krakowie Michał Marczak bierze ślub zMarią Oleś (9), którą poznał w Dzikowie dwa lata wcześniej jakonauczycielkę córek hr. Tarnowskich.(10) Rok pó1/4niej przychodzi na światcórka Halina (11) (ur. 1 września 1919 r. w Dzikowie), a po trzech latachsyn Kazimierz Stanisław (12) (ur. 26 grudnia 1921 r. w Dzikowie). Mieszkaliw Dzikowie, w parterowym dworku ze stylowym gankiem z modrzewia przydzisiejszej ul. Sandomierskiej (obecnie obok tego miejsca stoi domWitkowskiego, ul. Sandomierska 23).(13)Jedno z wydarzeń tzw. Republiki Tarnobrzeskiej (1918-1920), tak Marczakopisuje w liście do hr. Zdzisława Tarnowskiego: "(...)Tegoż dnia t.j. weśrodę odbył się na rynku pod Bartoszem krótki wiec zaaranżowany bez żadnychprzygotowań przez 4 posłów z grupy Okonia. Nikt zupełnie nie wiedział, żetaki wiec się odbędzie, to też prócz chłopów jarmarcznych kilku tylkointeligentów przygodnie było świadkami zebrania. (...)Wiec trwał niespełnagodzinę, odbył się niespodziewanie, bez zapowiadania i z niezrozumiałychpowodów. (...)Bardzo żałowałem, że nie byłem na wiecu i mimo, żeprzechodziłem przed południem przez rynek, dążąc do Rady powiatowej,dopiero post factum się dowiedziałem. Zresztą nic tu ciekawego i nowego -spokój bezwzględny i nie ma objawów wskazujących jakiejś zmiany na gorsze.Ludność się żeni i bawi na wielką skalę; po kilkadziesiąt ślubów tygodniowow parafii od początku karnawału. Są, którzy się obawiają strajków rolnych wGalicyi, ja jednak nie wierzę, by się ta zaraza przeniosła tu z Krakowa,wszak tu zgoła inne stosunki w tym względzie".(14)W 1922 r., po zakończeniu wojny polsko-bolszewickiej, M. Marczak piastowałfunkcję sekretarza Powiatowego Komitetu Pomocy Jeńcom. (15)W latach 1922-23 r. Marczak zajmuje się katalogowaniem i zabezpieczaniembiblioteki parafialnej w Miechocinie. W piśmie dziękczynnym do Marczaka taknapisał ks. Biskup Józef Sebastian Pelczar: "Przedłożył nam X proboszcz zMiechocina katalog tamtejszej biblioteki kościelnej, opracowanej przezWielmożnego Pana Profesora z dużym nakładem pracy i fachowej wiedzy, abezinteresownie ofiarowany w dwu oprawionych w półskórek egzemplarzach, zktórych jeden ma pozostać w Miechocinie, drugi będzie przechowywany wnaszym archiwum diecezjalnym. Rzadki to dziś to objaw, by ktoś poświęcającwłasny czas i ryzykując zdrowie zechciał tyle trudu włożyć w pracę tegorodzaju z idealnych wyłącznie pobudek: miłości dla szacownych pomnikównaszej dawnej kultury i chęci ich zabezpieczenia dla przyszłych pokoleń.Gdy w tem wypadku chodzi o zbiory biblioteczne, będące własnością kościołai świadkiem kulturalnych prac duszpasterzy Miechocina, tem gorętsza należysię Wielmożnemu panu wdzięczność za poniesione trudy. Wyrażam przetoWielmożnemu Panu Profesorowi Nasze uznanie i podziękę za tę znakomitą pracęi zachęcamy do dalszych podobnych wysiłków dla dobra nauki i chwałyKościoła, a na pożytek drogiej Ojczy1/4nie. Jako zadatek Bożych łask dajemyWielmożnemu Panu Nasze Arcypasterskie Błogosławieństwo."(16)W latach 1925-1927 M. Marczak pracował dodatkowo na posadzie nauczycielakontraktowego w Państwowym Gimnazjum w Tarnobrzegu. Z jego inicjatywypowstał w szkole gabinet numizmatyczny, zbiór muzealny oraz kółka krajoznawcze.(17) Zbiory były zinwentaryzowane i liczyły ponad 500eksponatów. Wojciech Wiącek w swoim opracowaniu pt. "Stuletnia historiarozwoju szkół i szkolnictwa w pow. tarnobrzeskim" podaje, że muzeumnumizmatyczne zorganizowane w szkole przez M. Marczaka w 1926 rokuobejmowało: 88 sztuk monet żelaznych, miedzianych, aluminiowych, niklowychi srebrnych sztuk, z działu "Polonica" z okresu przed trzecim rozbiorem ażdo r. 1917, 407 monet innych państw od epoki starożytnej do najnowszej, 342banknotów polskich i obcych oraz 22 różnych modeli i odznak.(18)Od 1 lutego 1927 r. Marczak zostaje mianowany jako tymczasowy nauczycielhistorii z uposażeniem 281, 96 zł. W okresie pracy w szkole opublikowałswoje dwa opracowania: (1) pt. "Obecny powiat tarnobrzeski w świetle metrykparafialnych z XVII. i XVIII. wieku" (1928 r.) i (2) pt. "Pozostałościdawnej kultury ludowej na tle dzisiejszym w powiecie tarnobrzeskim (wgmateriałów zebranych przez młodzież gimnazjalną)" (1929 r.), na łamachrocznych sprawozdań dyrekcji tarnobrzeskiego gimnazjum.(19) Pracę nastanowisku nauczyciela w tarnobrzeskim gimnazjum zakończył w 1929 roku.(20)Tak po latach pisał o profesorze Marczaku i jego żonie Wiktor Mikoś,absolwent tarnobrzeskiego gimnazjum z 1928 roku:"Do najbardziej szanowanych i lubianych profesorów w tym czasie (latadwudzieste - przyp. autora) zaliczaliśmy Marię i Michała Marczaków (...).Byli to ludzie dużej wiedzy, posiadali dar i umiejętność właściwego jejprzekazania swoim wychowankom, potrafili oddziaływać wychowawczo. (...)Brałem również bardzo czynny udział w pracach Kółka Krajoznawczego, któregoprzewodniczącym byłem przez okres 3 lat. Opiekunem koła był prof. M.Marczak. On zainteresował nas numizmatyką. Kilkuletnie poszukiwania wśródznajomych i w naszych domach przyniosły w efekcie - poka1/4ny zbiór rzadkich monet. Mieliśmy urny wykopane w Mokrzyszowie, Żupawie i Radomyślu, licznezdjęcia fotograficzne zabytków naszego regionu, rze1/4by drewniane, banknotyzdawkowe tarnobrzeskiego magistratu z okresu Republiki Tarnobrzeskiej ipamiątki dawnego rękodzieła".(21)W latach dwudziestych Maria Marczak, prawdopodobnie w porozumieniu ze swojąsiostrą prof. E. Olesiową - polonistką gimnazjalną opiekowała się zdolnąpółsierotą, Bronisławą Stalą. Po latach prof. Bronisława Stala-Orzełowa,wieloletnia polonistka w tarnobrzeskim liceum ogólnokształcącym, takwspomina tamte chwile:"Więc Oni stworzyli taki dom, taką rodzinę, która dla mnie była rodzinąprawdziwie polską tzn.: wielkiej dobroci, wielkiej kultury, wielkiejwiedzy, wielkiej życzliwości dla ludzi i przeogromnej pracy. Czy pan sobiewyobraża, że Marczak pracował 18. godzin na dobę? Ja to obserwowałam nie raz. Jeszcze miał czas dla dzieci, dla rodziny. Jeszcze jako uczennica - jago znałam mając 15. lat - widziałam jak po obiedzie brał zawsze książkę -póki cała rodzina siedziała jeszcze przy stole - i ją czytał. Taki to byłwłaśnie klimat życia rodzinnego. Często pani Marczakowa przychodziła pomoich lekcjach pod bramę gimnazjum i zabierała mnie do siebie. (...) Boże,jak mnie to nie raz krępowało. Lekcje się kończą, wychodzimy ze szkoły, apani Marczakowa stoi przed bramą."(22)W latach 1913-1930 M. Marczak zinwentaryzował i skatalogował księgozbiórdzikowski hr. Tarnowskich liczący ok. 30 tysięcy tomów. Nie bez przeciwności losu. W 1926 ukończył pracę nad katalogiem alfabetycznym i rzeczowym. Niestety w nocy z 21 na 22 grudnia 1927 roku spłonął zamekdzikowski z XV wieku, od 1522 roku własność rodu hr. Tarnowskich. Wjedenastym sprawozdaniu dyrekcji Państwowego Gimnazjum im. Hetmana JanaTarnowskiego w Tarnobrzegu (1928 r.) na stronie 48 odnajdujemy następującyzapis wydarzeń: "(...) Dnia 21 grudnia 1927 r. o godz. 3 w nocy wybuchł wzamku hr. Tarnowskich w Dzikowie pożar. Młodzież szkolna pod kierunkiemnauczyciela Michała Marczaka rzuciła się, pociągając swym przykłademinnych, wśród niezwykle trudnych warunków na ratowanie cennej biblioteki,archiwów i nagromadzonych tamże od wieków zabytków kultury i sztuki, którepoznała w czasie corocznych, podejmowanych tamże wycieczek szkolnych."Dzięki bohaterskiej postawie okolicznej ludności, opłaconej śmiercią 9osób, udało się uratować zgromadzone w zamku bezcenne zbiory kultury narodowej i europejskiej.(23) Akcją ratowania zbiorów kierował M. Marczakpod nieobecność właścicieli. Zdołano uratować ok. 60 proc. starych druków iok. 75 proc. nowych oraz wszystkie rękopisy. Kuratorium Okręgu Szkolnego weLwowie, pismem z dn. 27 stycznia 1928 r., Nr II - 649/29, wyraziłoMichałowi Marczakowi "najwyższe uznanie i podziękowanie za ratowanie (...)kultury polskiej, podczas pożaru zamku w Dzikowie i za dany przez to dobryprzykład".(24)M. Marczak przebieg wypadków w Dzikowie opisał w artykułach: "Tragedia Dzikowa" ("Czas" Nr 352/1927), "Tragedia Dzikowa" ("Głos Narodu" Nr352/1927), "Tragedia Dzikowa" ("Słowo" Nr 297/1927), "Zniszczeniedzikowskiego zamku" ("Czas" Nr 2/1928 r., s. 1-2), "Tragedia zamkudzikowskiego" ("Dziennik Poznański" Nr 3-5/1928 r.), "Jeszcze Polska nie zginęła. Bohaterstwo młodzieży szkolnej w czasie pożaru", ("Hejnał" Nr1/1928 i Nr 1/1929), "Jeszcze Polska nie zginęła. Bohaterstwo młodzieżyszkolnej w czasie pożaru.", (Młodzież Polskiego Czerwonego Krzyża Nr49/1928).(25)Najważniejsze regionalne opracowania Marczaka, poświęcone głównie powiatowitarnobrzeskiemu, powstały w latach 1921-1929. Były to: "BibliotekaTarnowskich w Dzikowie" ("Czas" nr 202-204 i odb. Kraków, 1921 r.)(zob.aneks nr 1), "Genaologia Ślepowronów Rybczyńskich z Wielowsi" (Tarnobrzeg,1922 r.), "Drukarnie i druki tarnobrzeskie 1900-1924" ("PrzewodnikBibliograficzny" nr 3-4/1925 i odb. Lwów, 1925 r.), "Hetman Jan Tarnowski"(Tarnobrzeg, 1926 r.), "Zabytek dawnego szkolnictwa parafialnego wMiechocinie" ("Głos Narodu" nr 213-215 i odb. Kraków, 1926 r.), "Obecnypowiat tarnobrzeski w świetle metryk parafialnych z XVII. i XVIII. wieku"(Sprawozdanie Gimnazjum ... i odb. Tarnobrzeg, 1928 r.) oraz "Pozostałośćdawnej kultury ludowej na tle dzisiejszej w powiecie tarnobrzeskim i wokolicy Koprzywnicy" (Sprawozdanie Gimnazjum ... i odb. Tarnobrzeg, 1929).Niektóre z wyżej wymienionych autor drukował wcześniej na łamach prasykrajowej: "Biblioteka Tarnowskich w Dzikowie" ("Czas" Nr 202-204/1921 r.);"Zabytek dawnego szkolnictwa parafialnego w Miechocinie" ("Głos Narodu" Nr 213-215/1926 r.; "Drukarnie i druki tarnobrzeskie" ("Przewodnik Bibliograficzny" 1925 r., s.120-121, uzupełnienia w "Pamiętniku Świętokrzyskim" 1930 r., s. 418-422), "Zbiory archiwalne Tarnowskich w Dzikowie" ("Archeion" 1938/1939, s. 21-38).(26)Pracując w Dzikowie i Tarnobrzegu M. Marczak publikował także felietony nałamach pism wydawanych drukiem w miasteczku. W latach 1922-23 opublikował15.-cie felietonów na łamach tarnobrzeskiego dwutygodnika "Obywatel"("Czego nas uczy historia tego powiatu? Rzut oka na dzieje powiatutarnobrzeskiego (do r. 1772)"), a w latach 1923-24 14.-cie felietonów nałamach tarnobrzeskiego dwutygodnika "Głos Ziemi Tarnobrzeskiej".(27)Ponadto, w pó1/4niejszych latach, publikował na łamach prasy regionalnej ikrajowej tj. "Wieści Nadwiślańskie", "Czas", "Ilustrowany KurierCodzienny", "Głos Narodu", "Pamiętnik Świętokrzyski" i "Archeion". Jakoautor podpisywał się najczęściej Michał Marczak, Michał Oborski lubpseudonimami autorskimi: MI-MAK, M. Grywałdzki i Nietutejszy.(28)W latach 1925-38 M. Marczak badał dalej niestrudzenie etnografię i zwyczajerodzinnego Podhala. W "Gazecie Podhalańskiej" (1925-35), a pó1/4niej w"Gazecie Podhala" (1936-38) opublikował w sumie 54 artykuły(29) na tentemat. Tam też, w "Gazecie Podhala" (R.III, nr 23 z 12.VI.1938, s. 4-5),doczekał się artykułu na temat swojej osoby i działalności pióra MichałaBalary. "Redakcja - pragnąc nieco zapoznać Czytelników z autorem, któryhojnie zasila zarówno nasze pismo, jak zasilał od r. 1925 jego poprzedniczkę "Gazetę Podhalańską" swymi ciekawymi felietonami i artykułami- podaje o nim kilka szczegółów biograficznych jakie się jej udało zdobyć.(...) Powyższy życiorys niestrudzonego Grywałdzianina, powinien młodzieży iinteligencji podhalańskiej posłużyć za wzór pracy dla rodzinnej miejscowości." - pisał wtedy Balara.(30)Był członkiem Rady Gminnej w Dzikowie.(31) Czynnym w środowiskuregionalistów ziemi sandomierskiej (odczyt w Sandomierzu na Zje1/4dzieRegionalnym 21 maja 1928 r.). Uczestnik krajowych zjazdów bibliotekarzy m.in. Lwów (maj 1928 r.) i Poznań (maj-czerwiec 1929 r.).(32) Do 1930 rokubył także "członkiem zwyczajnym" tarnobrzeskiego Wydziału Szkolnego, organuwykonawczego Kuratorium Okręgu Szkolnego we Lwowie.(33) Do 1929 roku byłteż członkiem Towarzystwa Miłośników Książki w Krakowie.(34)W dniu 14 listopada 1928 roku Michał Marczak kieruje swoje podanie dodziekanatu wydziału filozoficznego UJ w Krakowie. Czytamy w nim m.in.:"Podpisany uprasza o łaskawe dopuszczenie go do egzaminów ścisłych zhistorii jako przedmiotu głównego i etnografii jako przedmiotu pobocznego wcelu uzyskania stopnia doktora filozofii". Prócz stosownych dokumentówMarczak przedłożył komisji osiem wydanych rozpraw swojego autorstwa."Z załączonych przy podaniu prac p. M. Marczaka, naogół wartościowych iświadczących chlubnie o pracowitości i zamiłowaniach naukowych autora,wchodzi w rachubę jako rozprawa kandydacka pro gradu: rzecz o Powiecietarnobrzeskim pod rządami austriackiemi. Autor jak nikt inny, opracował1/4ródła do mało znanej przeszłości tego zakątka ziemi polskiej, w którejwypadło mu pracować. (...)" - pisał w swojej opinii, na temat kandydata ijego prac, promotor prof. dr Władysław Konopczyński z UJ. Podobną opinięwystawił Marczakowi prof. dr Wacław Sobieski: "8. rozpraw i rozprawek autora świadczy o jego wielkim zamiłowaniu do badań dziejów lokalnych (szczególnie powiatu tarnobrzeskiego), o ukochaniu dawnych pamiątek, 1/4ródeł historycznych itp., o pewnych nadto jego zdolnościach literackich (...)."(35)W okresie od 1 września do 31 pa1/4dziernika 1929 roku dyrekcja PaństwowegoGimnazjum w Tarnobrzegu udzieliła M. Marczakowi bezpłatnego urlopu "naprzygotowanie się do egzaminu".(36) W wieku 43 lat, po pomyślnym zdaniuegzaminów z historii i etnografii, Marczak uzyskał stopień doktora filozofii UJ, na podstawie rozprawy pt. "Powiat tarnobrzeski pod rządami austriackiemi". Uroczysta promocja z udziałem J.M. Rektora UJ prof. dra Henryka Hoyera, dziekana wydziału Filozoficznego prof. dra Stefana Kreutzai promotora odbyła się 3 grudnia 1929 roku w Krakowie.(37)W 1930 roku dr Marczak opuszcza Dzików wraz z rodziną i obejmuje posadękierownika oświaty pozaszkolnej w Brześciu nad Bugiem oraz wizytatoraPolesia.(38) Jest także kierownikiem Centralnej Biblioteki Pedagogicznej wBrześciu nad Bugiem. Jego rodzina podtrzymuje tam stałe kontakty zpracującą na Polesiu ich wychowanką i już wtedy nauczycielką BronisławąStalą (pó1/4niej Orzełową).Podczas pobytu na Polesiu, w 1932 r., umiera niespodziewanie matkaMarczaka, która od lat mieszkała z synem i jego rodziną w Dzikowie.(39)Zanim dr M. Marczak opuścił Polesie uporządkował i skatalogował ówczesnyksięgozbiór Kazimierza Twardowskiego z Weleśnicy koło Stanisławowa(włączony pó1/4niej do Biblioteki Uniwersytetu im. S. Batorego w Wilnie) orazopracował częściowo archiwum Stanisława Potockiego z Małuszyna (pracę tękontynuował jeszcze w Warszawie). W dniu 27 maja 1933 r. w Krakowie dr Marczak złożył dodatkowo egzaminy kwalifikacyjne na nauczyciela historiiszkół średnich i seminariów z wynikiem bardzo dobrym.(40)O pracy i zamiłowaniach dra M. Marczaka, podczas pobytu na Polesiu, takpisała jego żona:"Dzięki niestrudzonym staraniom gromadzi tak wielką ilość fotografiiPolesia, które ilustrują krajobrazy, budownictwo, okazy przyrody -roślinnej i zwierzęcej, typy ludności, obrazki z jej życia, obrzędy, anawet pogrzeby, że może stworzyć cztery ogromne albumy o mianie: "Polesie wfotografiach".(...)Polesie z kolei znajduje wyraz w jego literacko-naukowej twórczości.Pisze pierwszy "Przewodnik" po tej krainie, oświetlając w barwnych,ciekawych i trafnych spostrzeżeniach niezwykłość życia i przyrody Polesia,odtwarzając jego smętne, a jednak pełne samoistnego czaru oblicze.W różnorodnych artykułach porusza aktualne zagadnienia, jak np. "Oświatapozaszkolna a spółdzielczość", "Ze spostrzeżeń nad Poleszukami" i wieleinnych. (...)Stosunki sąsiedzkie łączą go głęboką przyja1/4nią z człowiekiemniezwykłej miary i szlachetności dr. Filipem Czekowskim, wiceprezesem IzbyKontroli Państwa, również Podhalaninem. Góry, ich piękno i czar sąnajbliższym tematem ich rozmów. Obaj postanawiają tutaj, w tej nizinnej,odległej połaci Polski zebrać ludzi pochodzących z ich stron rodzinnych izawiązują Koło Podhalan. Na otwarcie, na góralskie święto w Brześciuprzyjeżdżają goście z Warszawy, a między innymi znany działacz Podhalasenator Gwiżdż."(41)Jesienią 1934 r. dr M. Marczak zostaje powołany jako bibliotekarz doWarszawy. W latach 1935-39 pracuje tam jako urzędnik ministerialny (radca)na stanowisku kierownika Pracowni Oświaty dla Dorosłych w MinisterstwieWyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego w Warszawie. W Warszawieprowadził także dodatkowo Bibliotekę Towarzystwa Krajoznawczego. Jakoczłonek zarządu TK uczestniczy w pracach nad "Słownikiem Geograficznym"oraz w redagowaniu "Ziemi". Przez ten okres utrzymywał także ścisłekontakty z właścicielami zbiorów w Dzikowie, gdzie spędzał większość swoichurlopów.(42)Do 1939 roku opublikował jeszcze kilka prac nie związanych ściśle zpowiatem tarnobrzeskim. Był współautorem (z A. Hammerschlagiem i J.Wikorem) "Ilustrowanego Przewodnika po Pieninach i Szczawnicy" (Kraków,1927 r.). Z tego okresu pochodzą również: "Przewodnik po Polesiu" (Brześćn/ Bugiem, 1935 r.) oraz "Dzieje pastuszka" (Nowy Targ, 1938 r.). Ostatniapraca dr M. Marczaka, wydana tuż przed wybuchem II wojny światowej,nawiązała jednak do regionu z którym chyba najbardziej był związany.Wydawnictwo Archiwów Państwowych przy Ministerstwie Wyznań Religijnych iOświecenia Publicznego wydało w 1939 roku w Warszawie jego pracę pt."Zbiory archiwalne Hr. Tarnowskich w Dzikowie"(zob. aneks nr 2).(43)Podczas jednej z wizyt Marczaka w Dzikowie, wiosną 1939 roku, hr. Artur Tarnowski ustalił z byłym bibliotekarzem Dzikowa ewentualne przygotowaniana wypadek wojny. Przegrupowano archiwum i bibliotekę. Opracowano sposobyewakuacji i ratowania zbiorów. Dzięki tej organizacji zbiory w dużej częściuratowano i przechowano szczęśliwie w różnych miejscach w kraju."Nadchodzi chwila w 1939 roku, w której los każe mu znów wybierać: - coratować, czy ministerialną, czy maluszyńską i swoją bibliotekę, czy teżwłasną głowę i skórę. Bibliotekarz z krwi i kości zwyciężył instynktsamozachowawczy człowieka. Odrzuca propozycję ofiarowanych jemu i rodziniemiejsc w pociągu ewakuacyjnym Ministerstwa i pozostaje na straży wWarszawie. W czasie oblężenia Warszawy jest komendantem bloku ObronyPrzeciw Lotniczej. Mimo największej grozy nalotów wykazuje zawsze męstwo iodwagę, nigdy nie schodzi do schronu. A gdy gmach Ministerstwa W.R. i O.P.zajęło na Alei Szucha gestapo, z niepojętą wprost odwagą przez dłuższy czas chodzi dalej do swej Pracowni Bibliotecznej, położonej nieco na uboczu. Pojawiającym się tam gestapowcom zręcznie tłumaczy, że spełnia tylkopolecony mu obowiązek. Z 500 urzędników Ministerstwa, sam jeden-jedyny trwana stanowisku wbrew najstraszniejszej rzeczywistości. Żona i dzieci trwożąsię o niego niewymownie, ale przestróg nie słucha. Aż pewnego dnia zjawiasię w bibliotece wyższy oficer gestapo, okrutnik i oficjalnie oznajmia mu,że jeśli następnego dnia pojawi się na terenie byłego Ministerstwa, tobezwzględnie, natychmiast zostanie zastrzelony. Poprzednio przesłuchuje gokilku gestapowców, którym ciągle tłumaczy, że robi to czego siępodjął."(44)Według cytowanych wyżej wspomnień żony dr Marczaka, jej mąż nie straciłhartu ducha. Z manifestującym optymizmem zbliżającego się - w jegomniemaniu - bliskiego końca wojny swoją postawą podnosi na duchu znajomychi najbliższą rodzinę. W tym samym duchu wysyła po okupowanym kraju licznąkorespondencję. Podejmuje się także pracy w charakterze nauczyciela jčzykapolskiego w Publicznej Szkole Powszechnej w Wilanowie (gdzie prowadzi takżetajne komplety). Potwierdza to relacja Bronisławy Orzeł: "Oczywiście dziecidra Marczaka były zaangażowane w konspirację, w AK. Ale to była jeszcze inna sprawa. Ja dokładnie tego nie znam, ale wiem, że w Warszawie byłytakie, poza AK, poza tymi wojskowymi strukturami, jakieś organizacjeuczonych. I to było coś wspaniałego, bo oni już obmyślali plany nowegożycia, w wolnej Polsce. To byli ludzie bardzo wykształceni, na różnychstanowiskach. I taką pracę Marczak wtedy prowadził. Marczak uczył teżjawnie w szkole podstawowej pod Warszawą, w Wilanowie".(45)A tak wspomina okresu okupacji i działalność męża Maria Marczak: "Ale wozinie tylko zakazane książki, zbiera zewsząd i gromadzi u siebie wszelkąnielegalną prasę, wszelkie broszury i wydawnictwa podziemne. (...)Uważa, żehistorii trzeba przekazać całą prawdę potwornego okresu; wszyscy boją sięprzechowywania gazetek, jak ognia, musi się znale1/4ć ktoś, kto siebie gotówjest poświęcić! Dzieci sekundują mu w tem ochotniczo i znoszą ojcu do zbiorów coraz nowe stosy. Tymczasem rewizjom i aresztowaniom nie ma końca,nic nie jest w stanie go przestraszyć, nawet gro1/4ba wkroczenia lada momentgestapo, gdy zięć zostaje śmiertelnie raniony przez żandarma niemieckiegoza złożenie wieńca na pomniku Kopernika w czterechsetną rocznicę zgonu.(...) Co niedzielę po Mszy św. udaje się na zebraniakonspiracyjno-polskie." - wspominała Maria Marczakowa.(46)W tym miejscu należy wyjaśnić, że zięciem tym był Wacław Bojarski.(47) Jakpodaje Jerzy Ślaski w swoim monumentalnym opracowaniu pt. "PolskaWalcząca": "Wczesnym rankiem 25 maja 1943 r., w związku z przypadającympoprzedniego dnia i hucznie przez okupanta fetowanym 400-leciem śmierciKopernika, wraz z dwom przyjaciółmi, Tadeuszem Gajcym i Zdzisławem Stroińskim, niosąc owinięty papierem wieniec z biało-czerwonymi wstęgami z napisem "Geniuszowi Słowiańszczyzny - Rodacy", wyruszył pod pomnik Wielkiego Astronoma, by udowodnić, że i Polska Podziemna o nim pamięta.Epilog tej młodzieńczej inicjatywy był tragiczny. Po złożeniu wieńcapojawił się patrol niemieckiej żandarmerii. Gajcy uratował się ucieczką,Stroińskiego zatrzymano (uparcie twierdził, że w okolicach pomnika znalazłsię przypadkowo; został osadzony na Pawiaku, skąd po kilku tygodniachniespodziewanie go zwolniono). Zatrzymano również Bojarskiego. Żandarmiuważnie obejrzeli jego niezłe dokumenty, po czym jeden z nich wydobyłpistolet z kabury, bez pośpiechu wprowadził nabój w lufę i z odległościdwóch kroków strzelił mu w brzuch. Przewieziony do szpitala na Koszykowej iChałubińskiego mimo natychmiastowej operacji, której dokonał znany chirurgdr Jan Ładysław Piotrowski, zmarł rankiem 5 czerwca. Do końca czuwała przynim młodziutka żona, poślubiona nazajutrz po przywiezieniu go do szpitala,Halina Marczakówna ("Natalia"). (...)Ślubu udzielił im jezuita o. JózefWarszawski."(48)W latach 1939-1944, okresowo, pozostałymi i ukrytymi zbiorami rodzinnymihr. Tarnowskich w Dzikowie opiekuje się dr Michał Marczak przyjeżdżając cojakiś czas (w lecie) z Warszawy. Do Dzikowa przyjechał na stałe w lipcu1944 roku. (Kilka miesięcy wcześniej kwaterę w zamku hr. Tarnowskichzajmował niemiecki gen. por. Graf von Rittberg, d-ca dywizji(49)). ŻonaMarczaka wraz z dziećmi przebywała wówczas w Warszawie, aż do upadku Powstania Warszawskiego.(50) Syn i córka walczyli w Powstaniu w szeregachAK. Warszawskie zbiory dra M. Marczaka z okresu okupacji oraz biblioteczkadzieci zostały doszczętnie spalone i zniszczone podczas powstańczychdziałań wojennych i hitlerowskiej akcji odwetowej po stłumieniuPowstania.(51)Na przełomie 1944-45 r. decyzją władz państwowych zbiory dzikowskieupaństwowiono, a właścicielka hr. Róża Tarnowska musiała opuścićpośpiesznie swoje dobra. Nowe władze Starostwa Powiatowego w Tarnobrzegu, wosobie starosty dra Leonarda Madeja (52) mianowały dra M. Marczakakustoszem biblioteki, archiwum i zbiorów muzealnych, które były tamsprowadzane z całego tarnobrzeskiego powiatu po parcelacji dworów.Nominacja ta, co podkreślił jeden z wyższych urzędników wojewódzkich UW wRzeszowie, była "samorzutna i bez otrzymanego pełnomocnictwa władzwyższych". Niemniej nie podjęto w tej sprawie żadnych innych decyzji.Pierwszego grudnia 1944, na podstawie rozporządzenia Kierownika ResortuKultury i Sztuki w Lublinie z dn. 18 listopada 1944 r., zdecydowano, że"(...)Zamek w Dzikowie ma być przemieniony na Muzeum, północnej częściwojewództwa rzeszowskiego." W dalszej części tego samego pisma Starostapowiatowy dr L. Madej napisał: "(...)Uprasza się władze WojskoweSprzymierzonej Czerwonej Armii o nie zajmowanie pokoi w skrzydle, gdzie mabyć powyższe muzeum".Ówczesnym kierownikiem Wydziału Kultury i Sztuki w Rzeszowie był RomanPilarz, a szefem referatu Kultury i Sztuki przy Starostwie Powiatowym wTarnobrzegu Irena Dekutowska, która - jak wynika z licznych dokumentów -dzielnie sekundowała w poczynaniach bibliotekarza z Dzikowa i sprytniewykorzystując swoją funkcję walczyła o dobro dzikowskich zbiorów (zob.aneks nr 3). W jednym (L. dz. 2235 z 29.XI.1944) z kilkunastu pismurzędowych "do Resortu Kultury i Sztuki w Lublinie przez Urząd Wojewódzki,Wydział Kultury i Sztuki w Rzeszowie (...)" sygnowanych przez I. Dekutowskączytamy:"W związku z ochroną dzieł zabytkowych o wartościach muzealnych, iksięgozbiorów zapytuję, czy wszystkie biblioteki z literaturą XIX i XX w.maja być też chronione przez Dział Kultury i Sztuki - i zabierane wraz zzabytkami do zamku Dzikowskiego w powiecie tarnobrzeskim, gdzie ma powstaćmuzeum.W instrukcji otrzymanej z Urzędu Wojewódzkiego z dnia 26.X.44 L. Dz.061o4o2jest powiedziane wyra1/4nie, że ref. Kultury i Sztuki przy StarostwiePowiatowym ma się zaopiekować wszystkimi bibliotekami, tymczasempełnomocnik powiatowy dla spraw Reformy Rolnej oświadczył mi, że wszystkieksiążki beletrystyczne, historyczne, monografie i.t.d. przejdą w ręcePolskiej Partii Robotniczej. Do muzeum zostaną przyznane tylko te dzieła o wybitnie zabytkowym charakterze.Ponieważ te dwa zarządzenia są w kolizji ze sobą, przeto najuprzejmiejproszę o poinformowanie mnie i pełnomocnika dla spraw Reformy Rolnej ob.Urbaniaka jak należy wypełnić zarządzenie o ratowaniu księgozbiorów izabytków muzealnych.Dla mnie miarodajnym jest okólnik Urzędu Wojewódzkiego - Dział Kultury iSztuki, który określa ściśle zarządzenia Pana Kierownika Resortu Kultury iSztuki.Nie chcąc wykonywać nieściśle zarządzenia Urzędu Wojewódzkiego raz jeszczeuprzejmie proszę o dodatkowe informacje."(53)Sam dr Marczak wielokrotnie występował do władz wojskowych iadministracyjnych o ratowanie gromadzonych tam zbiorów ("Memoriał do władz powiatowych" - patrz aneks nr 4).(54) W jednym z pism, datowanym nalistopad 1944 roku, dr Marczak tak pisał do Starostwa Powiatowego wTarnobrzegu (do referatu kultury i sztuki):"Dwustuletni park zamkowy w Dzikowie posiada szereg drzew cennych nie tylkoz powodu swego pochodzenia zza Oceanu, ale także pamiątkowych, zasadzonychniegdyś w związku z ważnymi wydarzeniami w naszej przeszłości. Są to drzewaz czasów konfederacji barskiej 1768 r., niektóre upamiętniają walki podSandomierzem 1809 r. pod dowództwem ks. Józefa Poniatowskiego, którywówczas kwaterował w Trześni i pikiety rozsyłał aż pod Baranów. Olbrzymiświerk zasadzony 1734 r. dla upamiętnienia zawiązanej w zamku Dzikowskimkonfederacji w obronie wyboru Leszczyńskiego, niestety - runął przed kilkunastu laty.Piękny ten drzewostan, stanowiący ozdobę i atrakcję okolicy i powiatu,przetrwał szczęśliwie do sierpnia br. Kwaterujące w zamku okupacyjne wojskaniemieckie zanieczyściły go wprawdzie, ale drzew nie tykały.Od chwili wkroczenia wojsk czerwonej armii jestem świadkiem niesłychanegozniszczenia parku. Sołdaci, nieświadomi wartości drzew ozdobnych i niepouczeni o poszanowaniu pamiątek bratniego narodu polskiego, obcinajądrzewa lub wycinają, łamią gałęzie, rozniecaniem ognisk opalają pnie,wytrzebili wartościowe poszycie, dające możność regeneracji. Poobalali ispalili część parkanów, dzięki czemu miejscowe osobniki łobuzerskie walnieprzyczyniają się do zagłady tego rzadkiego zieleńca.Imieniem swoim i licznych świadków tego wandalizmu przedstawiam Starostwu,powołanemu do ochrony i opieki nad nie tylko materialnym, lecz także duchowym dobrem tego zakątka ziemi polskiej, przykry obraz opisanego stanurzeczy w przeświadczeniu, iż podejmie w swoim zakresie i w oparciu oodpowiednie władze i czynniki wyższe stosowne kroki dla ocalenia resztyparku. Zdaję sobie sprawę, że potrzeby natury militarnej nie liczą się zsentymentami i estetyką, lecz wojskowość kulturalna na ogół umie odróżniaćsprawy konieczne i niezbędne od zbędnych i po dokładnym wydaje rygoremzarządzenia ochronne."(55)Według relacji Bronisławy Orzeł oprócz sprawowanej funkcji administratorazbiorów hr. Tarnowskich dr Marczak w roku szkolnym 1944-45 pracował - w tymsamym budynku - jako nauczyciel historii w Liceum Rolniczym Żeńskim iMęskim w Dzikowie. Podobnie jak jej męża, Marczaka zaangażował do pracypierwszy dyrektor tej szkoły Tadeusz Szulc-Krzyżanowski.(56) Wydananiedawno książka, przygotowana na 50. rocznicę Szkoły Rolniczej wDzikowie-Tarnobrzegu, pomija jednak ten fakt, prawdopodobnie z braku danycharchiwalnych.(57)Administrowanie zabytkami hr. Tarnowskich nie było ówcześnie sprawą łatwą ibezpieczną. Zamek zamieszkiwało szereg znanych właścicielom osób, ale takżei przypadkowych. Marczak bez bezpośredniego wsparcia rozsianej po krajurodziny znalazł oparcie wśród tarnobrzeskich rodzin: Golasów, Gałuszków czyOrłów. Stale jednak powracał do zamku, mimo skrajnych warunków egzystencji."Dra Marczaka spotkałam w Tarnobrzegu w 1944 r." - wspomina po latachBronisława Orzeł. "Ja przyjechałam tutaj w okolicach kwietnia-maja. Jegotutaj jeszcze nie było. Dopiero tu, do Dzikowa, przyjechał na wakacje. Więcwtedy zaczęliśmy się spotykać. Wtedy poznał mojego męża. Marczakowi mój mążsię bardzo podobał. Mąż był wspaniałym człowiekiem: bardzo mądrym, wykształconym, humanistą. I tak zyskał sobie sympatię pana Marczaka.Marczak często u nas bywał. To były takie przyjacielskie kontakty, bardzorodzinne. Myśmy wtedy żyli w bardzo ciężkich warunkach, ale kiedy tylko panMarczak przyszedł to rozmawialiśmy. Nie było końca tym wszystkim rozmowom.(...) Tym opowiadaniom, tym wiadomościom nie było końca".(58)"Tak wyglądały sprawy do 5 sierpnia 1944 r. tj. do chwili wkroczenia doDzikowa wojsk Związku Sowieckiego" - wspominał hr. Artur Tarnowski w jednymz numerów paryskiej "Kultury", wydanej w 1959 roku. "Żona z dziećmizmuszona była opuścić Dzików. Zabrać ze sobą nic nie mogła. W Dzikowiepozostał i opiekował się zbiorami dr M. Marczak. (...) Gdy żona zmuszonabyła opuścić Dzików, dr Marczak wprowadził się do archiwum, bo z bliskachciał czuwać nad ukochanymi aktami i księgami. Niedługo jednak było mudane wśród nich pozostać, gdyż Pan Bóg zabrał go do swojej chwały jesienią1945 r.Dla mnie śp. Marczak był drogim przyjacielem. Od młodości często z nimspędzałem chwile na rozmowach o książkach i archiwum dzikowskim, ale też io wielu innych problemach. Był on z pochodzenia góralem, kochał bardzorodzinne strony, ale pokochał i nizinny Dzików, bo tu spędził lata swojejdojrzałości i wiele lat pracy wśród książek, które na prawdę ubóstwiał. Niebyło mi dane żegnać go nad grobem i dlatego miło mi, że mogę serdecznesłowa o nim wpleść do tego, co pisze o zbiorach dzikowskich, gdyż imię jegoze zbiorami tymi związało się na zawsze".(59)W dniu 18 listopada 1945 r. umiera nagle dr Michał Marczak, bibliotekarz,opiekun zbiorów dzikowskich.(60) Według oficjalnej wersji przyczyną jegośmierci był atak serca, ale istnieją przypuszczenia, że pozbawiono gożycia, gdy usiłował bronić księgozbioru i archiwaliów.(61) Po wykonanejsekcji zwłok w tarnobrzeskim szpitalu ciało Marczaka przewiezione zostało(z pomocą Jasia Konefała i wynajętego wo1/4nicy z Dzikowa) do czasu pogrzebudo zamku dzikowskiego dzięki osobistym staraniom Bronisławy Orzeł. Wpogrzebie, który poprowadził w kościele OO. Dominikanów ks. Leon Szado,uczestniczyła żona zmarłego i tłumnie okoliczna ludność. Słowo pożegnalnenad grobem wygłosił ks. Henryk Hausner z Miechocina. Ciało pochowano nakatolickim cmentarzu w Tarnobrzegu (obecnie przy ul. Wisłostrada).(62) Naskromnym, nie rzucającym się w oczy nagrobku, w centrum cmentarza wykutonapis: "S+P, Dr Michał Marczak, *20.IX.1886 +18.XI.1945, Ze wszystkich siłsłużył Bogu, kulturze polskiej i tutejszemu powiatowi. Cześć Jego pamięci.Prosi o modlitwę".(63) (Oryginalną, żeliwną tabliczkę, ze starego nagrobkaprzekazano do Muzeum Historycznego Miasta Tarnobrzega, gdzie jest eksponowana wraz z innymi pamiątkami po dr. M. Marczaku.)Mimo sugestii przyjaciół i dra Tadeusza Starostki, który nie wierzył woficjalne ustalania lekarzy, wdowa po dr. M. Marczaku nie wyraziła zgody naekshumację zwłok męża. Maria Marczak, pogrążona w żalu, miała tylkostwierdzić, że te ustalenia i tak nie przywrócą życia jej mężowi.(64)Cenną decyzję, wywołaną alarmującym stanem i prawdopodobnie brakiemkonkretnych działań w kierunku dalszego ratowanie zbiorów dzikowskich, potragicznej śmierci dra Marczaka, wydał Kurator Okręgu Szkolnego w Rzeszowieprof. Stanisław Nowakowski hm., będący także komendantem Rzeszowskiej Chorągwi Harcerzy ZHP. W telefonogramie do Jana Wierzbickiego, ówczesnego Inspektora Szkolnego w Tarnobrzegu z 6 grudnia 1945 tak pisał:"Wobec konieczności należytego zabezpieczenia bogatych zbiorów bibliotekiTarnowskich w Dzikowie i uchronienia ich przed ewentualnymi stratami,Kuratorium Okręgu Szkolnego w Rzeszowie poleca w razie konieczności zażądaćpomocy Władz Administracji Państwowej jak i Milicji Obywatelskiej. Owszelkich nadużyciach czy grożących bibliotece niebezpieczeństwach, należynatychmiast informować Kuratorium Okręgu Szkolnego w Rzeszowie. Zarządzeniepowyższe wydaję w ślad za ustnymi zarządzeniami wydanymi na miejscu ustnieprzez Dr. Stanisława Kijaka Okręgowego Wizytatora Szkół".(65)"Dnia 13 lutego 1946 r. otrzymałem z Kuratorium polecenie bezzwłocznegowyjazdu do Tarnobrzega, ściślej mówiąc do Dzikowa" - wspominał MieczysławOpałek, w swojej książce pt. "Ze wspomnień bibliofila". "Pośpiech, doktórego mnie przynaglano, spowodowany był alarmującym meldunkiemInspektoratu Szkolnego w Tarnobrzegu o poważnych uszkodzeniachstwierdzonych w księgozbiorze Tarnowskich. (...)Fatalnym zbiegiemokoliczności prawie równocześnie z ujawnieniem uszkodzeń nastąpił nagły zgon dra Michała Marczaka, który z ramienia Kuratorium Szkolnego sprawowałopiekę nad biblioteką dzikowską, należycie z nią obeznany jako przedwojennybibliotekarz Tarnowskich.(...)W dzikowskich pomieszczeniach bibliotecznych zastałem kram jeszczewiększy od przeworskiego. Wnętrza zawalone były meblami, porzucanymi w nieładzie obrazami, skrzynkami, drabinami - istna rupieciarnia! (...)Dokompleksu pomieszczeń bibliotecznych, wśród których wypadło mnie i moimtowarzyszom pracować, należała ubikacja zwana skarbcem. (...)Na środkuskarbca wysunięty był skosem wąski tapczan z pościelą, na której zmarłnagle bibliotekarz Marczak. Zgon nastąpił w nocy. W pó1/4nych godzinachprzedpołudniowych znaleziono martwe ciało ze śladami przyschniętej piany naustach. W skarbcu panował nieład. Podłoga pod biurkiem i po kątach zasłanabył dość obficie papierowym rupieciem. Skarbiec, jak się okazało wkrótce,krył nie tylko tajemnice zgonu Marczaka, ale i pewne sensacyjneniespodzianki. (...)Oto w jednej z większych szuflad stojących otworem znalazłem dość sporą kasetą z drzewa hebanowego. (...)Nie było wątpliwości,że miałem przed sobą relikwiarz, w którym przechowywali Tarnowscy rękopisarcydzieła poezji polskiej, wywieziony w pierwszych dniach wojny doOssolineum we Lwowie".(66)Większość archiwalnych zbiorów dzikowskich, już w listopadzie 1946 r.,znalazła się szczęśliwie za pośrednictwem Biblioteki Jagiellońskiej w krakowskim Archiwum Państwowym. Kolejne archiwalia powędrowały z Dzikowa do Krakowa w latach 1949-1954 - w sumie 165,5 mb. akt. Część uratowanychzbiorów, głównie dzieł sztuki, przechowywana była od 1939 roku w depozytachOssolineum we Lwowie, Muzeum Narodowym w Krakowie, w zamku w Dzikowie,Muzeum Narodowym w Warszawie i w Bibliotece Jagiellońskiej. Do dzisiaj niezostały zwrócone depozyty złożone u Ossolińskich we Lwowie, które zostałybezprawnie zajęte przez władze ZSRR, prawdopodobnie już w 1939 roku. Dodziś wszystkie zachowane zbiory dzikowskie hr. Tarnowskich pozostają nadalrozproszone w kraju i za granicą. Idea zgromadzenia ich ponownie w zamkuDzikowie do dziś nie odniosła sukcesu. Tylko część dzieł sztuki ze zbiorówhr. Tarnowskich zgromadziło w swoich zasobach Muzeum Historyczne MiastaTarnobrzega.(67)Krótki biogram dra M. Marczaka zredagowany przez prof. dra Henryka Baryczaukazał się w 1946 r. w krakowskim "Kwartalniku Historycznym". ProfesorBarycz napisał w nim m.in.: "Śp. Marczak przedstawiał typ cichego,rzetelnej pracy oddanego, prowincjonalnego historyka. Zapobiegliwie strzegłzbiorów biblioteki dzikowskiej, w której uporządkowanie włożył tyle pracy ienergii i do której - mimo opuszczenia z czasem Dzikowa - szczerze byłprzywiązany." (68) Rok pó1/4niej Władysław Hordyński z BibliotekiJagiellońskiej opublikował podobny biogram w warszawskim "PrzeglądzieBibliotecznym". Napisał w nim m.in.: "Wśród strat jakie powstały wostatnich latach w szeregach bibliotekarzy, do jednej z najboleśniejszychnależy przedwczesna śmierć dra Michała Marczaka, długoletniego kustoszazbiorów w Dzikowie. Postać niezwykle szlachetna, prawdziwego idealisty,zapamiętałego bibliotekarza, mającego jedynie i wyłącznie dobro książki nacelu. Pracownik to skromny, cichy, nie szukający rozgąosu, ale spełniającyswą służbę w sposób, który może być przykładem i wzorem dla wielu. Całejego życie bowiem było pełną poświęcenia walką o to wspólne dobro jakim są nasze zbiory biblioteczne."(69) Jego śmierć odnotowali także krajanie z Podhala m.in. L. Wyrostek w numerze ósmym "Gazety Podhalańskiej" z 1947 r.w artykule pt. "Zapomniany gawędziarz podhalański" (70) oraz krakowskieczasopismo "Wierchy" (R.17 z 1947 r.) w artykule zatytułowanym: "Lista osóbzmarłych, poległych i zamordowanych w latach 1939-1947, ludzi związanych zkulturą i życiem gór Polski".(71)We wrześniu 1947 roku do Powiatowej Rady Narodowej w Tarnobrzegu zwróciłasię z pismem (patrz aneks nr 5) wdowa po dr. M. Marczaku. Prosiła odożywotni zasiłek miesięczny ze względu na zły stan zdrowia. Niestety PRNodmówiła przyznania zasiłku, proponując odstąpienie za pewnymwynagrodzeniem pamiętnika prowadzonego przez ś.p. dra M. Marczaka.(72) Zewspomnień rodziny i przyjaciół wiadomo, że do śmierci dr Michał Marczakprowadził szczegółowy pamiętnik zwany przez rodzinę "Diariuszem". Wedługmaszynopisu pośmiertnego wspomnienia jego żony Marii, był ten pamiętnikzapisany tylko do 1915 roku.(73)Kilkanaście lat pó1/4niej, dzięki opracowaniu prof. Franciszka Kotuli zRzeszowa, biogram dra Michała Marczaka-Oborskiego znalazł się w "SłownikuPracowników Książki Polskiej" (Warszawa-Łód1/4, 1972 r.). Poprzedził goniewielki biogram Marczaka zamieszczony w tomie V "Rocznika WojewództwaRzeszowskiego" z 1968 r., autorstwa Bogusława Ratusińskiego. W 1991 rokubiogram dra Marczaka zamieszczony został po raz pierwszy w regionalnymopracowaniu Józefa Myjaka i Marii Jaskólskiej pt. "Pisarze związani z woj.tarnobrzeskim" (Wyd. Wojewódzka Biblioteka Publiczna w Tarnobrzegu).Ostatnio, biogram dra M. Marczaka-Oborskiego i jego syla prof. StanisławaMarczaka-Oborskiego zalazł się także w zbiorowej pracy pt. "SłownikHistoryków Polskich", gdzie autorzy biogramu(74) podobnie jak wcześniejprof. F. Kotula podają ich nazwisko jako dwuczłonowe "Marczak-Oborski".Należy wyjaśnić, że "Oborski" było nie tylko konspiracyjnym nazwiskiem jegosyna Stanisława (ps. "Juliusz Oborski"), ale także drugim członem pełnegonazwiska rodowego zapisanym już w metryce urodzenia.(75)Początkiem lat 80-tych, Zdzisława Świder - ówczesny dyrektor WojewódzkiegoArchiwum Państwowego z siedzibą w Sandomierzu, nawiązała korespondencyjnykontakt z dr. hab. Stanisławem Marczakiem-Oborskim. Listy, które z tegookresu zachowały się w zbiorach archiwum w Sandomierzu, poszerzają nasząskromną wiedzę na temat rodziny i postaci "Bibliotekarza z Dzikowa".W liście datowanym na 27 sierpnia 1981 r. syn śp. dra M. Marczaka pisał:"Najpierw nie zdziwi się Pani, że Jej list bardzo mnie poruszył, jako znakzainteresowania moim Ojcem. Pomijając sentymenty osobiste, mniemam, że byłOn niezwykłą osobowością, zbyt mało znaną i - jak wielu u nas zasłużonychpracowników kultury - nie docenianą powszechniej. W trakcie pracowitegożycia zajmował się wieloma dziedzinami: bibliotekarstwem, archiwistyką,historią, etnografią, folklorem, geografią, pracą pedagogiczną, oświatową ipisarską. We wszystkich tych dziedzinach miał znaczne osiągnięcia, choć niezyskały one większego rozgłosu. Ojciec nie miał w sobie niczego z karierowiczostwa czy spryciarstwa, nie należał do żadnej partii ani koteriii sam się o jakikolwiek rozgłos nie ubiegał, a także nie było nikogo ktomiałby interes w popieraniu Go.(...)W stosunkach Ojciec był raczej wymagający, dzieci nie traktowałpobłażliwie, choć nie był tzw. "tyranem domowym". Naszym wychowaniemzajmowała się głównie Matka (...). Ja, prawie od dziecka interesowałem sięnamiętnie literaturą, teatrem i filmem, zaniedbując czasami przypisaneprzedmioty szkolne. Ojciec uważał, że powinienem przede wszystkim przykładać się do obowiązków ucznia, ale - nie bagatelizując moich pasji - niejednokrotnie ułatwiał mi bytność w teatrze i kinie. Obdarowywał mnietakże książkami z tego zakresu; pamiętam np., że dostałem od Niego dziełaMoliera w oryginale, "Teatr warszawski w dobie powstań" Eilego, roczniki "Teatru Ludowego" itp. Przekazał mi też odnaleziony przez siebie nieznany aciekawy i obszerny list Norwida, który opublikowałem w prasie podziemnej w1943 r., a po wojnie w iwaszkiewiczowskich "Nowinach Literackich"(1947?).Cechami Ojca były: pracowitość (zawsze był zajęty czymś ze swojejdziedziny), systematyczność i zbieractwo. Miał sporą bibliotekę, szczególnie zbierał druki dotyczące Podhala. Kolekcjonował czasopisma,exlibrysy, popularne wydawnictwa tzw. "odpustowe", "obrazki święte". Jakotradycjonalista uważał kino za rozrywkę niskiego rzędu, "jarmarczną", a wJego pokoleniu nie należał do rzadkości. Teatrem się nie interesował,beletrystyką na ogół się nie entuzjastował. Jednak w latach, gdy byliśmy zsiostrą dziećmi, w wieczór czytywał nam na głos wybrane książki - jak "DonKichota" w pełnej wersji, "Baśnie z 1001 nocy" - i inne. Ulubioną Jegolekturą tamtego czasu były pamiętniki oraz książki o historii i folklorze.Był admiratorem malarstwa; w naszym domu wszystkie ściany były zawieszoneobrazami ówczesnych malarzy współczesnych (ale nie awangardowych), orazstarymi sztychami, góralskimi obrazkami na szkle... Szczególnym umiłowaniem Ojca była muzyka kościelna. W okresie Wielkanocy spędzał godziny nanabożeństwach podczas których wykonywano związane z tym czasem grania iśpiewy. W okresie Bożonarodzeniowym co roku odśpiewywał sobie dlaprzyjemności całą Kantyczkę, to znaczy gruby zbiór kolęd i pastorałek.Ulubionym instrumentem Ojca były skrzypce, a ponieważ siostra moja byłamuzykalna - Rodzice posyłali ją na lekcję gry na skrzypcach.Ojciec był człowiekiem religijnym. Bywali u nas księża i biskupi. Z niektórymi Ojciec z upodobaniem prowadził obfitą korespondencję po łacinie;znał wyśmienicie ten język. (...)Do przyjaciół domu należeli m.in. ks.Stanisław Motyka, ks. Nielepkowicz, pisarz Jan Wiktor, historyk i czechofildr Jan Magiera, rodzina Rozumskich i nauczycielka Bronisława Stalanka(potem Orłowa) - z Tarnobrzega, uczniowie gimnazjalni Rodziców, np. poetaStanisław Piętak, dyr. banku w Warszawie Hugo Groyecki itd.Przyja1/4ń łączyła Rodziców z prawnikiem dr-em Filipem Czekowskim i jegorodziną. Mieszkali obok nas w Brześciu nad Bugiem, a potem w Warszawie. Towłaśnie dzięki dr-owi Czekowskiemu Ojciec objął posadę kierownikaspecjalistycznej biblioteki pedagogicznej w Ministerstwie Oświaty (W.R. iO.P.) w Warszawie, kiedy po konflikcie z kuratorem poleskim został zmuszonydo opuszczenia Brześcia w 1933 r. (zajmował tam stanowisko kierownika Wydziału Oświaty Pozaszkolnej). W efekcie na przełomie 1933/34 cała naszarodzina przeniosła się do Warszawy, gdzie mieszkaliśmy do powstania.(...)W czasie okupacji Ojciec był nauczycielem szkolnym w Wilanowie, gdziecodziennie dojeżdżał kolejką, co Go wyra1/4nie męczyło. Na wakacje letniewyjeżdżał corocznie do Dzikowa, by kontynuować prace bibliotekarskie iarchiwalne. Na skutek zlikwidowania przez okupanta TowarzystwaKrajoznawczego, stracił posadę w jego bibliotece, wówczas wieczorami zająłsię archiwum Potockich z Małuszyna, skąd zwożono foliały do naszegomieszkania na Mokotowie przy ul. Narbutta.(...)W latach wojny, ulegając instynktowi historyka i archiwisty, a także zpobudek patriotycznych - Ojciec zbierał gorliwie i pedantycznie tzw."gazetki", to znaczy pisma konspiracyjne wszelkich odcieni. Starał się onie najróżniejszymi sposobami; liczne grono znajomych wiedziało o tym i poprzeczytaniu oddawali Mu te druczki. Z biegiem lat rosły z tego całe zwały,ku przerażeniu Matki, która obawiała się rewizji domowej, jako że oboje wsiostrą byliśmy nader czynni w życiu podziemnym, a co za tym idzienieustannie groziła ewentualność jakiejś "wsypy". W końcu - gdy jużzabrakło w domu miejsca na te "gazetki" - Ojciec wynajął na Żoliborzuopuszczony garaż i tam co jakiś czas zwoziliśmy w walizeczkach owe drukikonspiracyjne, do kryjówki która nie zagrażała nikomu. Niestety w czasiepowstania warszawskiego lub po nim przepadło to całe archiwum nielegalnejprasy, które dziś stanowiłoby bezcenne 1/4ródło historyczne.(...)Z początkiem lipca 1944 r. Ojciec wyjechał jak zwykle na lato doDzikowa. Nie widziałem go już odtąd. Zostaliśmy z Matką w Warszawie. Wczasie powstania byłem żołnierzem 6. kompanii Batalionu AK "Kiliński", zostałem ranny, dano mi odznakę za uczestnictwo w zdobyciu PAST'y. Siostra służyła jako pielęgniarka w rejonie Woli, potem Niemcy wywie1/4li ją do obozuw Pruszkowie, skąd udało się jej wydostać i dotrzeć do Krakowa, gdziemieszkała rodzina Matki i gdzie również po powstaniu znalazła się naszaMatka. Ja zostałem wywieziony do obozu jenieckiego Muhlberg nad Elbą(Łabą). Z początkiem maja 1945 wróciłem do kraju i wnet musiałem udać sięna długotrwałe leczenie w Zakopanem, ponieważ w obozie nabawiłem sięgru1/4licy płuc.Ojciec do śmierci w listopadzie 1945 r. przebywał w Dzikowie, chroniąctamtejszą cenną bibliotekę w burzliwym czasie. Matka parokrotnie odwiedzałaGo tam. Zmarł nagle, na skutek wylewu, bodaj w noc po wygłoszeniu jakiegośodczytu w Tarnobrzegu."(77)Dla uzupełnienia dodajmy jeszcze kilka wybranych fragmentów i pozostałejkorespondencji dr hab. S. Marczaka-Oborskiego do dyr. Z. Świder:[List z 27.08.1981 r.] "(...)My z siostrą naukę szkolną rozpoczęliśmy wTarnobrzegu, do gimnazjum chodziliśmy w Brześciu i Warszawie. Na rok przedwojną siostra zaczęła studiować biologię na Uniwersytecie Warszawskim. Jazdałem maturę w 1940 r. w Liceum im. Batorego na tzw. "kompletach", a potemprzez 4 lata uczęszczałem na polonistykę i filozofię Tajnego UniwersytetuWarszawskiego. Wykłady odbywały się niejednokrotnie w naszym mieszkaniu;Ojciec tolerował to, ale nie traktował zbyt serio - jako niepoprawnyoptymista ustawicznie wierzył, że "wojna skończy się za rok" i wtedy będzieczas na normalne studia."[List z 7.09.1981 r.] "(...)Matka odwiedziła Męża w Dzikowie na WszystkichŚwiętych 1945. Następnym razem pojechała już na pogrzeb, który odbył się 22lub 23 listopada 1945. Od wyjazdu z Warszawy w lipcu 1944 do listopada 1945Ojciec nie przyjeżdżał do Krakowa, bowiem uważał za swój obowiązek stałąpieczę nad zbiorami dzikowskimi, zagrożonymi w tym przełomowym czasie.Ojciec znajdował się wówczas - jak wszyscy warszawiacy po powstaniu - wopłakanych warunkach materialnych. Nie był w stanie mi dopomóc, gdy "nagi ibosy" wróciłem w maju 1945 r. z obozu w Muhlberg. Utrzymywaliśmy wówczasłączność korespondencyjną; ja przebywałem na leczeniu w Sanatorium wZakopanem. Ojciec znajdował wówczas pewne oparcie w zaprzyja1/4nionych domachtarnobrzeskich, m.in. - o ile dobrze wiem - u państwa Golasów."[List z 29.09.81] "(...)Wśród rzeczy i manuskryptów przywiezionych przezMatkę w 1945 r. z Dzikowa (...) znajdowały się trzy opasłe i ozdobnieopracowane tomy ze złoceniami na grzbietach "Dr Michał Marczak-Oborski: "Odprzedświtu po podwieczerz". W środku jest piękny biały papier - dziewiczoczysty, niezapisany. Ojciec najpewniej zamierzał pisać wspomnienia z całegożycia, ale nie zdążył. (...) Mam też dwa kajety (częściowo zżarte przezwilgoć i rozsypujące się) - które zawierają alfabetyczny spis osobistychznajomych Ojca z całego życia; jest tam około 700 nazwisk z różnych latznajomości.(...)Rodzice zawsze mieli coś w rodzaju "księgi gości, gdzie wpisywali sięróżnymi sentencjami, uwagami pochwałami gospodarzy - ludzie odwiedzającynasz dom. Spaliła się ta książka w powstaniu. Po wojnie, w Dzikowie, mającnadzieję na odbudowę domu, Ojciec założył nową taką książkę. I ona jest ozdobnie oprawiona ze złoconym tytułem na grzbiecie: "Od życzliwych i nami się interesujących". Na początku jest wklejony barwny obrazek, przedstawiający domek dzikowski (tzw. "pałac pod papą"), w którym mieszkaliśmy do 1930 r., zamek i wieżę. Malował to ręcznie K.Świecimski(...). Książka zawiera 17 wpisów osób które odwiedzały Ojca wokresie od lipca do listopada 1945 r. Pierwsza jest adnotacja biskupa zSandomierza, podpisana nieczytelnie: "Jan Liwek"(ks. bp Jan Kanty Lorek -przypis autora)(78), lub podobnie. Są też notaty Stan. Orła, ks.Przybylskiego, Słomków, Wciślaków, Joanny Święchowej i innych. Ostatniwpis: Franciszka Ordyka z 12 XI 1945.W notatkach Matki znalazłem informację o będących w toku pracach naukowychOjca: "Monografia starostwa czorsztyńskiego", "Fizjografia Pienin","Monografia Lubomirskiego - wiek XVII", "Sandomierszczyzna". Nie wiemniestety nic bliższego o tych pracach: czy były planowane, czy na etapiezbierania materiałów, czy już częściowo napisane? Mam natomiast pisany iozdobiony ręcznie tekst odczytu Ojca na 9-ciu dużych kartach: "Civitas Dei- Regnum Christi". Odczyt ten wygłosił na akademii na uroczystościChrystusa-Króla 23 X 1945 w Tarnobrzegu, i - jeśli mi dobrze wiadomo -powtórzył go w przeddzień śmierci.W papierach rodzinnych znalazłem też Dyplom Medalu za Długoletnią Służbę, zpodpisem ministra W. Świętosławskiego, który Ojciec otrzymał 31.V.1938 zMinisterstwa W.R. i O.P. Mam również dokumenty stwierdzające, że był przedwojną członkiem zarządu oddziału warszawskiego Polskiego TowarzystwaKrajoznawczego oraz członkiem Komisji Wydawniczej PTK, która miała pieczęnad "Słownikiem Geograficznym Państwa Polskiego" i miesięcznikiem "Ziemia";ojciec brał udział w jury konkursowym tego czasopisma. Zaświadczenie zKuratorium Okręgu Szkolnego Warszawskiego stwierdza, iż Ojciec uczestniczyłw tajnym nauczaniu w latach 1942-1944, niezależnie od szkolnej pracynauczycielskiej w Wilanowie."(79) Ostatni akapit przytoczonej korespondencji, dotyczący udziału dra M.Marczaka w tajnym nauczaniu na terenie Warszawy, potwierdza to lakonicznietylko jedna książka "Walka o oświatę, naukę i kulturę w latach okupacji1939-1944. Materiały z terenu m. st. Warszawy i woj. warszawskiego" podredakcją St. Dobranieckiego i W. Pokory. Stanisław Dobraniecki i KazimierzStaszewski, autorzy rozdziału "Szkolnictwo m. st. Warszawy w walce zokupantem", wymieniają na stronie 169. dra M. Marczaka na 40. pozycji"Listy strat pracowników administracji szkolnej w Warszawie"(!?) - "MichałMarczak - dr, radca Ministerstwa, zginął".(80)W tym miejscu należy jednak dodać, że wydaje się nieprawdopodobnym, aby drMarczak - były urzędnik ministerialny Ministerstwa W.R i O.P., osoba raczejznana w środowisku warszawskich bibliotekarzy i archiwistów, którego dzieciuczęszczały na tajne, studenckie komplety i uczestniczyły w konspiracjizwiązanej pó1/4niej z AK - nie należał także do innych, prócz tajnego nauczania, organizacji lub form działalności konspiracyjnych, choćby dogrupy konspiratorów związanych z Departamentem Informacji lub pó1/4niejDepartamentem Oświaty i Kultury przy Delegaturze Rządu na Kraj, którychgłównym zadaniem było m.in. ratowanie zabytków i dzieł sztuki. Niestety aniw publikacjach Stanisława Lorentza (m.in. kierownika działu kultury wKierownictwie Walki Cywilnej (KWC) a pó1/4niej w DOiK przy DR), ani CzesławaWycecha (m.in. członka centralnej "piątki" TON-u, dyrektora DOiK przy DR)nie ma potwierdzenia takowej działalności dra Marczaka. Przypuszczalnejdziałalności dra M. Marczaka w w/w strukturach nie potwierdził także, nalistowne zapytanie autora, prof. dr Aleksander Gieysztor. Prof Gieysztornapisał w liście m.in.: "(...) Jeżeli działalność StanisławaMarczaka-Oborskiego pozostawiła dokumentację (zob. G. Mazur, BiuroInformacji i Propagandy SZP-ZWZ-AK 1939-1945, Warszawa 1987, wg. indeksu; ijego własna książka Teatr w czasie wojny 1939-1945, Warszawa 1967), to nicmi nie wiadomo o aktywności jego ojca". Hipotezie tej zaprzecza także relacja Zofii Gałuszki-Mleczkowej, która w latach okupacji jakiś czasprzebywała w Warszawie i utrzymywała kontakty z rodziną Marczaków.(81)Decyzją Rady Miasta Tarnobrzega imię dra Michała Marczaka nadano jednej zulicy nowego, tarnobrzeskiego osiedla Dzików.(82) Kilka lat pó1/4niej, w50-tą rocznicę jego śmierci, Towarzystwo Przyjaciół Tarnobrzega w salimyśliwskiej Zamku Tarnowskich w Dzikowie, gdzie obecnie mieści się ZespółSzkół Rolniczych, uroczyście odsłoniło pamiątkową tablicę. Na białymmarmurze, w gabinecie myśliwskim na parterze, wyryto napis: "Dr MichałowiMarczakowi (1886-1945) wspaniałemu wychowawcy młodzieży i wieloletniemubohaterskiemu kustoszowi zbiorów dzikowskich mieszkańcy miasta Tarnobrzega,w 50 rocznicę śmierci. 18 listopada 1995 r."(83) Z tej okazji biogram drMarczaka ukazał się także w 11. numerze "Tarnobrzeskich ZeszytówHistorycznych", tematycznie poświęconym rodowi hr. Tarnowskich, i wregionalnej prasie.(84)III. PRZYPISY:(1) Grywałd to obecnie duża wieś letniskowa u podnóży południowych stokówLubonia (1211 n.p.m.) zamieszkała przez Górali Pienińskich. Położona jest wwoj. nowosądeckim, w płd. wsch. części Gorców na zachód od Krościenka.Mieszka w niej ok. 1,3 tyś. mieszkańców. Tutejszy kościółek z XV w. jestprawdziwą perłą drewnianej architektury. Bryła budowli zachowała oryginalnąformę, ściany są obite gontem, kwadratowa wieża posiada nadwieszoną izbicęi hełm. Wnętrze zdobią prymitywne malowidła ścienne z 1618 r., a w ołtarzulśni złoceniami gotycki tryptyk z pocz. XVI w., za: SłownikGeograficzno-Krajoznawczy Polski, praca zbiorowa, Wyd. PWN, Warszawa 1994,s. 199-200; por. Gorce - mapa turystyczna, Wyd. PPWK im. E. Romera,Warszawa-Wrocław 1989;(2) M. Balara, Dr Michał Marczak, "Gazeta Podhala", R. III, nr 23 z 12.VI.1938, w zbiorach Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Nowym Sączu, s. 4;(3) M. Oleś-Marczakowa (?), Doktór Michał Marczak - wspomnienia pośmiertne,mnps, w zbiorach , teczka dr M. Marczaka, Archiwum Państwowe w Kielcach,Odział w Sandomierzu (dalej APKoS), s. 1-4; por. Relacja prof. BronisławyOrzeł z lutego 1996, mnps z nagrania magnetofonowego w zbiorach autora;(4) W. Hordyński, Z ruchu bibliotekarskiego - śp. Michał Marczak, "PrzeglądBiblioteczny", z. 3-4 z 1947, s. 251-253, kopia artykułu, teczka dr M.Marczaka, APKoS; por. M. Oleś-Marczakowa (?), Doktór Michał Marczak ...op.cit.; por. F. Kotula, Marczak-Oborski Michał (biogram), /w:/ Słownik Pracowników Książki Polskiej, Treichel I. (red.), Państwowe WydawnictwoNaukowe, Warszawa-Łód1/4 1972, s. 567; por. Z. Świder, Michał Marczak -badacz regionalnych dziejów, dziennik "Nowiny" Nr 132/1978, Rzeszów, s. 5;por. Z. Świder, Pasja życia, "Tygodnik Nadwiślański" Nr 47 z 21.XI.1986,Tarnobrzeg, s. 10-11; por. Michał Marczak (biogram), /w:/ J. Myjak, M.Jaskólska, Pisarze związani z woj. tarnobrzeskim, Wyd. WojewódzkaBiblioteka Publiczna w Tarnobrzegu, Tarnobrzeg 1991, s. 20-21; por. A.Wójcik, K. Garbacz, Tarnobrzeg. Ślady czterech wieków, Wyd. MuzeumHistoryczne Miasta Tarnobrzega, Tarnobrzeg 1992, s. 24; por. A. Janas, A.Wójcik, Z dziejów Tarnobrzega, Dzikowa, Miechocina, Wielowsi i Mokrzyszowa(przegląd wydarzeń), Wyd. Muzeum Historyczne Miasta Tarnobrzega, Tarnobrzeg1993, s. 17; por. M. Marczak, Zniszczenie dzikowskiego zamku, 1927 r., /w:/A. Janas, A. Wójcik, Zamek Tarnowskich w Dzikowie, Wyd. Muzeum HistoryczneMiasta Tarnobrzega, Tarnobrzeg 1994, s. 81; por. T. Tomala, Marczak-OborskiMichał (biogram), /w:/ Słownik Historyków Polskich, praca zbiorowa, Wyd."Wiedza Powszechna" Warszawa 1994, s. 341;(5) Archiwum UJ w Krakowie (dalej AUJ), Michał Marczak teczka doktorska i nauczycielska - absolutorium, sygn. PKEN 30, s. 1-3; por. AUJ, MichałMarczak teczka doktorska i nauczycielska - życiorys z 23.III.1933, sygn.PKEN 30, s. 1-2; por. B. Ratusiński, Archiwum Dzikowskie Tarnowskich,Rocznik Woj. Rzeszowskiego, T. V, Rzeszów 1968, s. 124-125; por. M.Oleś-Marczakowa (?), Doktór Michał Marczak - wspomnienia pośmiertne...op.cit, s. 5;(6) Wykaz Stanu Służby Nr 1306 Michała Marczaka, nauczyciela tymczasowego wPaństwowym Gimnazjum w Tarnobrzegu, Dyrekcja Państwowego Gimnazjum wTarnobrzegu, Tarnobrzeg 1927, Archiwum Państwowego LiceumOgólnokształcącego im. M. Kopernika w Tarnobrzegu (dalej APLO), odpis wzbiorach autora, s. 1-25; por. List Barbary Michońskiej z 12.II.1996 doautora;(7) J. Słomka, Pamiętniki włościanina, Wyd. Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza,Warszawa 1983, s. 249 i 289;(8) AUJ, Michał Marczak - teczka doktorska i nauczycielska - życiorys z23.III.1933, sygn. PKEN 30, s. 2; (9) Maria Oleś-Marczakowa - ur. 6 stycznia 1890 r. w Drużbakach Górnych naSpiszu (obecnie Słowacja) w polskiej rodzinie Andrzeja i Wandy zeSzczepanowskich. Jej ojciec był inż. chemikiem, b. buchalterem dóbrzakopiańskich z czasów Sabały, ks. Stolarczyka i Witkiewicza, następniezasłużonym dyrektorem i organizatorem zakładu kąpielowego (uzdrowiska) wDrużbkach i Iwoniczu. Po szkole powszechnej uczęszczała do GimnazjumŻeńskiego im. Królowej Jadwigi w Krakowie. Egzamin maturalny zdała 17czerwca 1909 roku. Studiowała na wydziale filozoficznym UJ w Krakowie izakończyła je absolutorium. Uzupełniła wykształcenie egzaminami zawodowymiz buchalterii oraz z prac kantorowych i korespondencyjnych na Akademii Handlowej w Krakowie 10 czerwca 1910 r. z oceną bardzo dobrą. Od 1916-17 nauczycielka córek hr. Tarnowskich w Dzikowie. W roku szkolnym 1920/21 nauczycielka j. polskiego i geografii w Szkole Realnej w Tarnm`rzegu. Dm 31 grudnia 1926 roku, z przerwami na chorobowe 1921-25, pracowała pó1/4niej w charakterze nauczyciela tymczasowego i rachmistrzyni Dyrekcji w Państwowym Gimnazjum im. Hetmana Jana Tarnowskiego w Tarnobrzegu do 1930 roku. W roku szkolnym 1929/30 uczyła dodatkowo j. polskiego w Prywatnym Seminarium Nauczycielskim Żeńskim im. St. Jachowicza w Tarnobrzegu, gdzie była takżevice przewodniczącą Komitetu Rodzicielskiego. Przez następne lata zajmujesię wychowaniem dzieci i dzieli trudy pracy urzędniczej męża. Po gehennieokupacji hitlerowskiej i po upadku Powstania Warszawskiego, poprzez obóz wPruszkowie, zamieszkuje jakiś czas u siostry Ewy w Krakowie wraz z Natalią.W latach 1945-48, do wieku emerytalnego, nauczycielka j. polskiego wDokształcającej Żeńskiej Szkole Zawodowej w Krakowie. Po ślubie córkizamieszkała wraz z jej rodziną w Warszawie. Zmarła 30 września 1966 r., za:Wykaz Stanu Służby Nr 1305 Marii Marczak, nauczycielki tymczasowej wPaństwowym Gimnazjum w Tarnobrzegu, Państwowe Gimnazjum w Tarnobrzegu,Tarnobrzeg 1926 r., APLO, odpis w zbiorach autora, s. 1-25; por. WykazStanu Służby Nr 1306 Michała Marczaka, ...op.cit., s. 1-25; por. M. Balara,Dr Michał Marczak, "Gazeta Podhala", R. III, nr 23 z 12.VI. 1938,...op.cit., s. 5; por. Szkoła w rysie historycznym i wspomnieniach. Liceum Ogólnokształcące w Tarnobrzegu, praca zbiorowa, Wyd. Towarzystwo Przyjaciół Tarnobrzega, Tarnobrzeg 1987, s. 23; por. List Barbary Michońskiej z12.II.1996 do autora, w zbiorach autora; por. List Barbary Michońskiej z16.III.1996 do autora, ...op.cit.; por. Relacja prof. Bronisławy Orzeł zlutego 1996 ...op.cit.; por. APKoS, List Stanisława Marczaka-Oborskiego z 7września 1981 r. do Z. Świder dyrektora WAP w Tarnobrzegu z/s wSandomierzu, s. 1; por. Pokłosie, Rok I, nr 4 z kwietnia 1930 r., pisemkouczennic Prywatnego Seminarium Nauczycielskiego Żeńskiego im. St.Jachowicza w Tarnobrzegu, w zbiorach czytelni Wojewódzkiej BibliotekiPublicznej w Tarnobrzegu, s. 13;(10) List Barbary Michońskiej z 12.II.1996 do autora, ...op.cit.;(11) Halina (Natalia) Marczak, 1 voto Bojarska, 2 voto Wieczorkiewicz - ur.1 września 1919 roku w Dzikowie (obecnie Tarnobrzeg) w domu Michała i Mariiz domu Oleś. Szkołę powszechną ukończyła w Tarnobrzegu, do gimnazjumuczęszczała w Brześciu i Warszawie. Po maturze w 1938 r. nie dostała się nastudia biologiczne na UW. Podczas okupacji hitlerowskiej w tajnej organizacji "Konfederacja Narodu", ps. "Natalia" i od 1939 r. studentkatajnej medycyny na UW (ukończyła jawnie Szkołę Zawodową dla PersoneluSanitarnego założona przez dra Jana Zaorskiego, która była w rzeczywistościwydziałem medycyny UW). Narzeczona i potem żona poety Wacława Bojarskiego,który ciężko ranny podczas akcji zmarł 3 dni po ślubie w 1943 r. Uczestniczka Powstania Warszawskiego na Woli. Uciekła z transportu do obozuw Pruszkowie i dotarła z matką do rodziny w Krakowie. Po rekonwalescencjipracowała w Wydziale Kultury i Sztuki Urzędu Wojewódzkiego w Krakowie.Następnie na przełomie 1946/47 przeniosła się i zamieszkała w Warszawie,gdzie poślubiła językoznawcę prof. dr. Bronisława Wieczorkiewicza (autorm.in. Słownika XIX-wiecznej Warszawy). Tam też sprowadziła matkę. Do końca1948 r. pracowała jako vice dyrektor Departamentu Teatru w MinisterstwieKultury i Sztuki. Publicysta i literat, autorka sztuk teatralnych dladzieci i dorosłych. Współautorka ze Stanisławem Marczakiem-Oborskim,Jadwiga Cierniakówną i Barbarą Lasocką "Iskier przewodnik teatralny" (1964,1971 r.). Miała dwoje dzieci: Maria (ur. 1947) zmarła kilka tygodni poporodzie, syn Paweł (ur. 1948) jest historykiem, obecnie prof. dr hab. naUW. Zmarła w 1984 roku w Warszawie, za: Wykaz Stanu Służby Nr 1306 MichałaMarczaka, ...op.cit., s. 1-25; por. Szkoła w rysie historycznym iwspomnieniach. Liceum Ogólnokształcące ...op.cit., s. 151; por. Z. Świder,Pasja życia, ...op.cit, s. 10; List Barbary Michońskiej z 12.II.1996 doautora, ...op.cit; por. List Barbary Michońskiej z 16.III.1996 do autora,...op.cit; por. APKoS, List Stanisława Marczaka-Oborskiego z 27 sierpnia 1981 r. do Z. Świder dyrektora WAP w Tarnobrzegu z/s w Sandomierzu, s. 6;por. Relacja telefoniczna prof. dr. hab. P. Wieczorkiewicza z dn. 8 lipca1996;(12) Kazimierz Stanisław Marczak-Oborski - ur. 26 grudnia 1921 roku wDzikowie (obecnie Tarnobrzeg) w domu Michała i Marii z domu Oleś. Poeta,teatrolog, tłumacz sztuk radzieckich. Szkołę powszechną rozpoczął wTarnobrzegu, następnie kontynuował w Brześciu. Do gimnazjum uczęszczał wBrześciu i Warszawie. Maturę zdobył w 1940 r. na tajnych kompletach Liceumim. St. Batorego. Studiował filologię polską i filozofię na tajnymUniwersytecie Warszawskim (1940-1944). Dyplom UW 1956 r. Dr naukhumanistycznych 1966, dr hab. 1982. Uczestnik kampanii wrześniowej 1939. Wokresie okupacji działał w podziemiu kulturalnym (kier. tajnych teatrzykówstudenckich w Warszawie), redagował konspiracyjny miesięcznik literacki"Droga" (1943-1944). Debiutował na jego łamach jako poeta. W 1944 r.ogłosił "Arkusz poetycki nr 3". Uczestnik Powstania Warszawskiego jakożołnierz AK. Pobyt w obozie jenieckim w Muhlberg (1944-45) (kier. teatrzykuobozowego), gdzie nabawił się gru1/4licy. W latach 1948-1956 pracownikMinisterstwa Kultury i Sztuki, następnie w Centralnym Zarządzie Teatrów. Od1956 r. był pracownikiem naukowym Instytutu Sztuki PAN (doktorat i habilitacja). Kierownik literacki warszawskich teatrów: Dramatyczny1956-58, 1968-72, Polski i Kameralny 1964-68, Ludowy 1972-74; kierownikTeatru TV 1959-64. Przewodniczący lub czł. jury licznych festiwaliteatralnych, konkursów dramaturgicznych , radiowych i tv od 1949 r.Członek: ZLP. (od 1946), ZAiKS (od 1946), Polskiego Oddz. ITI (od 1964).Nagroda Państwowa I st. zespołowa 1964, Nagroda Klubu Krytyki Teatralnej1969, Krzyż Kawalerski OOP, Złoty Krzyż Zasługi i inne. Najważniejszepublikacje: "Gest romantyczny" (1949), "Poszukiwania i anegdoty" (1949 r.),"Teatr czasu wojny. Polskie życie teatralne w latach drugiej wojnyświatowej 1939-1945. Monografia" (1967 r.), "Życie teatralne w latach1944-1964. Kierunki rozwojowe. Studium" (1968 r.), "Bibliografia dramatupolskiego 1939-64" (1972), oprac. "Myśl teatralna polskiej awangardy"(1973), "Przewodnik teatralny" (1983), "Teatr w Polsce 1918-1939" (Warszawa1984 r.), "Obszary teatru" (Wrocław 1986 r.). Jako Wojciech Klon autorjednoaktówki pt. "Polski lipiec" (1946 r.). Współautor z Natalią Bojarską,Jadwiga Cierniakówną i Barbarą Lasocką "Iskier przewodnik teatralny" (1964,1971 r.). Ożenił się w 1950 r. z Jadwigą Wizówną, która zmarła w 1957 r.Jego drugą żoną (obecnie wdową) jest Krystyna Nastulanka, publicystka.Zmarł 11 sierpnia 1987 roku w Warszawie, za: Wykaz Stanu Służby Nr 1306Michała Marczaka, ...op.cit., s. 1-25; por. Michał Marczak (biogram), /w:/J. Myjak, M. Jaskólska, Pisarze związani z woj. tarnobrzeskim, ...op.cit.,s. 21-22; por. Marczak-Oborski Stanisław (biogram), /w:/ EncyklopediaPowszechna, tom 3, Wyd. PWN, Warszawa 1985, s. 9; por. "HarcerzTarnobrzeski" Nr 1 (5) z 21 września 1994 r., kwartalnik ZHP ŚrodowiskowegoSzczepu 6 TDH "Knieja" w Tarnobrzegu, w zbiorach autora, s. 28; por. M. Prosińska-Jackl, Marczak-Oborski Stanisław (biogram), /w:/ SłownikHistoryków Polskich ...op.cit., s. 341; por. Marczak-Oborski StanisławKazimierz (biogram), /w:/ Kto jest kim w Polsce, praca zbiorowa,Wydawnictwo Interpress, Warszawa 1984, s. 591; por. APKoS, List StanisławaMarczaka-Oborskiego z 27 sierpnia 1981 r. do Z. Świder ...op.cit, s. 6;por. APKoS, List Stanisława Marczaka-Oborskiego z 7 września 1981 r. do Z.Świder ...op.cit., s. 1; por. Marczak-Oborski Stanisław, (biogram), NowaEncyklopedia Powszechna PWN, praca zbiorowa, tom 4. (M-P), Wyd. PWN,Warszawa 1986, s. 88;(13) J. Stadnik, Na drogach Puszczy Sandomierskiej, nakładem autora,Wydawnictwo "Sztafeta", Stalowa Wola 1993, s. 48; por. Relacja prof.Bronisławy Orzeł z lutego 1996, ...op.cit;(14) List M. Marczaka do hr. Z. Tarnowskiego z 23 lutego 1919 r., kopia w,teczka dr M. Marczaka, APKoS, s. 1-4;(15) Z. Świder, Pasja życia, ...op.cit., s. 10-11; (16) M. Oleś-Marczakowa (?), Doktór Michał Marczak - wspomnienia pośmiertne ...op.cit., s. 8; por. F. Kotula, Marczak-Oborski Michał (biogram), /w:/Słownik Pracowników Książki Polskiej, ...op.cit., s. 567; por. J. i W.Rawscy, Miechocin. Kolebka Tarnobrzega, Wyd. Towarzystwo PrzyjaciółTarnobrzega, Tarnobrzeg 1994, s. 269-270; por. List Z. Świder do autora z11.IV.1996, w zbiorach autora, s. 1-2; por. S. Stępaka do autora z27.I.1997, w zbiorach autora, s. 1-2;(17) Ks. T. Gunia, Dziesięciolecie Państwowego Gimnazjum im. Hetmana JanaTarnowskiego w Tarnobrzegu (od 1.XI.1918 - 1928), /w:/ XI. SprawozdanieDyrekcji Państwowego Gimnazjum im. Hetmana Jana Tarnowskiego w Tarnobrzeguza Rok Szkolny 1927/28, Nakładem Dyrekcji, Tarnobrzeg 1928, APKoS, sygn.256, s. 27; por. Szkoła w rysie historycznym i wspomnieniach. LiceumOgólnokształcące w Tarnobrzegu, ...op.cit., s. 20-21 i 65;(18) XI. Sprawozdanie Dyrekcji Państwowego Gimnazjum im. Hetmana JanaTarnowskiego w Tarnobrzegu za Rok Szkolny 1927/28, Nakładem Dyrekcji, Tarnobrzeg 1928, APKoS, sygn. 256, s. 29-30; por. W. Wiącek, Stuletniahistoria rozwoju szkół i szkolnictwa w pow. tarnobrzeskim, nakładem autora,Machów 1931, kopia ze zbiorów dr J. Stadnik, s. 40;(19) zob. XI Sprawozdanie Państwowego Gimnazjum im. Hetmana JanaTarnowskiego za rok szkolny 1927/28, nakładem Dyrekcji, Tarnobrzeg 1928oraz XII Sprawozdanie Państwowego Gimnazjum im. Hetmana Jana Tarnowskiegoza rok szkolny 1928/29, nakładem Dyrekcji, Tarnobrzeg 1929, APKoS, sygn.256 i 257, kopie w zbiorach autora; (20) Sprawozdanie Dyrekcji PaństwowegoGimnazjum im. Hetmana Jana Tarnowskiego za rok szkolny 1937/38, nakłademDyrekcji, Tarnobrzeg 1938 r., APKoS, sygn. 258, kopia w zbiorach autora, s.5; por. Szkoła w rysie historycznym i wspomnieniach. LiceumOgólnokształcące w Tarnobrzegu, ...op.cit., s. 142;(21) W. Mikoś, Wspomnienia ucznia-wychowawcy-dyrektora, /w:/ Szkoła w rysiehistorycznym i wspomnieniach. Liceum Ogólnokształcące w Tarnobrzegu,...op.cit., s. 122-123;(22) Relacja prof. Bronisławy Orzeł z lutego 1996 ...op.cit;(23) Ratując zbiory dzikowskie zginęli: Janina Koczner (uczennicaseminarium), Alfred Freyer (sławny lekkoatleta), Józef i Grzegorz Gilowie(stolarze, ojciec i syn), Jan Mastalerczyk (uczeń gimnazjum, harcerz),Aleksander Pomykalski (murarz), Wojciech Skiba (strażak), Bronisław Wiącek(uczeń stolarski), Władysław Wiącek (czeladnik), por. A. Tarnowski, Prawda o zbiorach dzikowskich, 1959, /w:/ A. Janas, A. Wójcik, Zamek Tarnowskich w Dzikowie, ...op.cit, s. 104; por. XI Sprawozdanie Państwowego Gimnazjum im. Hetmana Jana Tarnowskiego za rok szkolny 1927/28, ...op.cit., s. 48; por.J. Słomka, Pamiętniki włościanina, ...op.cit., s. 290; por. E. Antończyk,Tarnobrzeg 1593-1993, Wyd. WBP i TPT, Tarnobrzeg 1993, s. 20; por. A.F.Baran, Z dziejów harcerstwa tarnobrzeskiego (1912-1949), nakładem autora,Wydawnictwo Samorządowe, Tarnobrzeg 1995, s. 27;(24) Wykaz Stanu Służby Nr 1306 Michała Marczaka, ...op.cit., s. 1-25;(25) F. Kotula, Marczak-Oborski Michał (biogram), /w:/ Słownik PracownikówKsiążki Polskiej, ...op.cit., s. 567; por. Bibliografia publikacji MichałaMarczaka - (Oborskiego) dotycząca ziemi tarnobrzeskiej, mnps, teczka dr M.Marczaka, APKoS, s. 2-3;(26) F. Kotula, Marczak-Oborski Michał (biogram), /w:/ Słownik PracownikówKsiążki Polskiej, ...op.cit., s. 567; por. M. Marczak, Zbiory archiwalneHr. Tarnowskich w Dzikowie, Wydawnictwo Archiwów Państwowych, MinisterstwoWyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego, Warszawa 1939, w zbiorachczytelni Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Tarnobrzegu;(27) M. Marczak, Obecny powiat tarnobrzeski w świetle metryk parafialnych zXVII. i XVIII wieku, Drukarnia Franciszka Cwynara, Tarnobrzeg 1928 r., wzbiorach czytelni Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Tarnobrzegu, s. 24;por. Cz. Schabowski, Nie ma ulicy Zielonej, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań1972, s. 112 i 279; por. J. Stadnik, Tarnobrzeg - bibliografia, kwart."Tarnobrzeskie Zeszyty Historyczne" Nr 3 z maja 1992, Wyd. TarnobrzeskieTowarzystwo Historyczne, Tarnobrzeg, s. 6 i 12-13; por. J. Stadnik, Nadrogach Puszczy Sandomierskiej, ...op.cit., s. 53-56;(28) Wykaz publikacji M. Marczaka: ("Czas" Nr 181-184/1920), "OchotnicyDzikowscy"; ("Wieści Nadwiślańskie" Nr 3/1927, Nr 5/1927 i Nr 6/1927),"Powiat tarnobrzeski pod rządami austriackimi" (kontynuacja z "Głosu Ziemi Tarnobrzeskiej"); ("Głos Narodu" Nr 287/1927), "O opiece nad zabytkami słówparę"; ("Głos Narodu" Nr 31, 32/1930), "Ferdynand Kuraś. Podzwonne poecie";("Pamiętnik Świętokrzyski" R. 1930, s. 342-344), "Turcy w Radomyślu nad Sanem"; wg.: Bibliografia publikacji Michała Marczaka - (Oborskiego) dotycząca ziemi tarnobrzeskiej, mnps, ...op.cit., s. 1-6;(29) Wykaz publikacji M. Marczaka w "Gazecie Podhalańskiej": (1925 r.) nr49, "Zbójnik beskidzki" cz. 1, s. 2-5; nr 50, "Zbójnik beskidzki" cz. 2, s. 2-5; (1926 r.) nr 3, "Z czasów Pana Starosty w Czorsztynie" cz. 1; nr 4, "Zczasów Pana Starosty w Czorsztynie" cz. 2; nr 5, "Na nadchodzące rocznice"Cyrniawy" i węgierskiej "rebulacji" cz. 1; nr 6, "Na nadchodzące rocznice"Cyrniawy" i węgierskiej "rebulacji" cz. 2; nr 7, "Na nadchodzące rocznice "Cyrniawy" i węgierskiej "rebulacji" cz. 3; nr 49, "Czary i czarownice,guślarze i wróżbici u górali" cz. 1; nr 50, "Czary i czarownice, guślarze iwróżbici u górali" cz. 2; (1927 r.) nr 1, "Czary i czarownice, guślarze iwróżbici u górali" cz. 3; nr 2, "Czary i czarownice, guślarze i wróżbici ugórali" cz. 4; nr 3, "Z literatury ludowej. Lepiej być dobrym chłopem, jakbyle jakim popem"; nr 8, "Rządy Ojca, Syna, Ducha, czyli epoki dziejówświata" cz. 1; nr 9, "Rządy Ojca, Syna, Ducha, czyli epoki dziejów świata"cz. 2; nr 33, "Świat nadzmysłowy w polskiej góralszczy1/4nie. Boginki", cz.1, s. 3-7; nr 46, "Wiara w życie pozagrobowe u nas w Górach", s. 4-7; nr50, "Choroba i śmierć w górach" cz. 1, s. 3-7; nr 51, "Choroba i śmierć wgórach" cz. 2, s. 3-9; (1928 r.) nr 32, "Djabeł góralski" cz. 1, s. 3-7; nr33, "Djabeł góralski" cz. 2, s. 3-6; nr 34, "Djabeł góralski" cz. 3, s.3-7; nr 35, "Djabeł góralski" cz. 4, s. 3-4; (1929 r.) nr 29, "Światnadzmysłowy w polskiej góralszczy1/4nie. Mamuny, topielce i strzygonie." cz.2, s. 3-8; (1930 r.) nr 39, "W sprawie muzeum w Nowym Targu", s. 2-3; (1931r.) nr 23, "Józkowe wesele" cz. 1, s. 3-7; nr 24, "Józkowe wesele" cz. 2,s. 3-7; nr 25, "Józkowe wesele" cz. 3, s. 3-7; nr 26, "Józkowe wesele" cz.4, s. 3-6; nr 27, "Józkowe wesele" cz. 5; nr 28, "Józkowe wesele" cz. 6, s.3-6; nr 29, "Józkowe wesele" cz. 7, s. 3-5; (1934 r.) nr 23 "PowstanieKościuszki a ksiądz Słowacki", s. 2-4; (1935 r.) nr 22, "Przyjaciela", s.3-4; Wykaz publikacji M. Marczaka w "Gazecie Podhala": (1936 r.) nr 12,"Pobojowisko Łopuszańskie" cz. 1, s. 3-4; nr 13, "Pobojowisko Łopuszańskie"cz. 2, s. 3-6; (1937 r.) nr 4, "Podluboński ludek i jego dawne praktyki religijne" cz. 1, s. 3-4; nr 5, "Podluboński ludek i jego dawne praktykireligijne" cz. 2, s. 3-4; nr 6, "Podluboński ludek i jego dawne praktykireligijne" cz. 3, s. 3-5; nr 7, "Flagi Boże" cz. 1, s. 3-4; nr 8, "FlagiBoże" cz. 2, s. 4-5; nr 9, "Flagi Boże" cz. 3, s. 3-4; nr 10, "Flagi Boże"cz. 4, s. 3-4; nr 17, "Dziad, cygan i wędrowny" cz. 1, s. 3-4; nr 18,"Dziad, cygan i wędrowny" cz. 2, s. 3-4; nr 19, "Dziad, cygan i wędrowny"cz. 3, s. 3-4; nr 20, "Dziad, cygan i wędrowny" cz. 4, s. 3-4; nr 21,"Dziad, cygan i wędrowny" cz. 5, s. 3-4; nr 22, "Dziad, cygan i wędrowny"cz. 6, s. 3-4; nr 23, "Dziad, cygan i wędrowny" cz. 7, s. 3-4; nr 24, "Dziad, cygan i wędrowny" cz. 8, s. 3-4; (1938 r.) nr 9-23, "Dziejepastuszka", cz. 1-15, s. 3-4 [nr 15, s. 7-8]; nr 45, "Świat nadzmysłowy wpolskiej góralszczy1/4nie. Płanetnicy I" cz. 3, s. 4-5; nr 46, "PłanetnicyII", s. 3-4; nr 47, "Płanetnicy III", s. 3-4, mnps w zbiorach APKoS, teczkadr M. Marczaka; por. M. Marczak, Dzieje pastuszka. Obraz pasterstwa podLubaniem przed 40 laty, Grywałd 1938;IV. ANEKSY: Aneks nr 1Michał MARCZAKBIBLIOTEKA TARNOWSKICH W DZIKOWIEZ trzecim rozbiorem zamarło na całe dziesięciolecie życie polityczne wPolsce. Przodująca w narodzie warstwa skazana została na ciszę domowegożycia, przerywaną od czasu do czasu wyjazdami na niektóre sławne kontraktyi jarmarki w kraju lub na pobyt w stolicy, na szerokie i huczne baleimieninowe lub karnawałowe, co w wielu wypadkach powodowało stopniowąwcześniejszą lub pó1/4niejszą utratę majątku średniozamożnych ziemian. Zanajodpowiedniejszą dewizę dla tego okresu przyjąćby należało przysłowie:"Dobry trunek na frasunek", bo kielichem zalewano troski i zgryzoty,nierzadko wyrzuty sumienia...Lecz, jak w epoce saskiej nie brakowało światłych ludzi, którzyprzygotowali dzieło Sejmu Czteroletniego i świetny rozwój kulturyStanisławowskiej, podobnie i teraz znalazła się spora liczba tych, którzy myśl polską i kierunek energii narodowej zwrócili na jedynie w danychwarunkach możliwe drogi. Czartoryski, jenerał ziem podolskich, TadeuszCzacki, Józef Ossoliński, nie wymieniając innych wielkich ludzi iprzodowników w społeczeństwie, za najważniejsze zadanie narodowe podaliratowanie i rozwijanie kultury i nauki polskiej. Lecz i na innych polachnie brakło pionierów i propagatorów.Idea Puław - nie obca zresztą od dawna w Polsce - stała się podówczasnajpowszechniejszą. Wielkopańskie domy - o ile nie posiadał zbiorów - zaczęły na gwałt gromadzić narodowe pamiątki, zakładać biblioteki, celowoskupiać w swem ręku archiwa, tworzyć w rezydencyach i pałacach galeryeobrazów. Nie było prawie podówczas znaczniejszej rodziny, w którejby jedenz członków nie był nieraz bodaj wcale nieprzeciętnym dyletantem wdziedzinie artystycznego tworzenia, numizmatykiem, etnografem lub nawetautorem. Jest to chlubna spuścizna i zasługa epoki ostatniego króla.Jeden z najsławniejszych i najzasłużeńszych w poprzednich epokach rodów,który z ostatnich Piastów wzbił się do wielkiej potęgi i znaczenia, atembardziej za Jagiellonów, boć podobno głównie on miał wpłynąć na ichzwiązek - przez Jadwigę - z Polską, który nad Worsklę i pod Grunwaldpowiódł własne chorągwie "Leliwitów", a potem gromił Turki, Tatary i "niewierne Wołochy", utworzył jedną z pierwszych w Polsce Ordynacyę (jarosławską, która jednak wkrótce za zgodą członków rodu rozwiązanazostała (1)) i nadto zagranicą miał swoje latyfundya - w wieku XVIIInależał wprawdzie jeszcze do zamożnych, lecz w państwie nie odgrywałznaczniejszej roli. Wolał trzymać się na uboczu, zdala od antagonizmówpolitycznych, nie chcąc wprzęgać się w rydwan zarówno "wielkodusznejmonarchini", jak "wspaniałomyślnego sprzymierzeńca" pruskiego. Majątkowodał się również prześcignąć wielu rodom, wiodącym prym w upadającej Polsce.Mowa tu o rodzie hr. Tarnowskich, rozpadłym na kilka gałęzi, z którychjedna siedziała na dziedzicznym kluczu Dzikowskim. W okresie, o którymzamierzam mówić, głową tego rodu był Jan Feliks, człowiek godny stanąć wrzędzie zasłużonych ludzi w Polsce i przodowników społeczeństwa. Urodzony w1777, wychowywał się w czasie wielkiego sejmu w Warszawie i w tymprzełomowym momencie przepisywał niejednokrotnie swemu wujowi, TadeuszowiCzackiemu, mowy do wygłoszenia w sejmowym gronie i przysłuchiwał się patryotycznym rozmowom i debatom twórców Konstytucyi 3-go maja, prowadzonymw domu tegoż wuja. W domu ojca, w Dzikowie, uczył się pod kierunkiemFelińskiego, po którym w tutejszym archiwum zostało kilka rękopisów, podKopczyńskim, autorem sławnej gramatyki, pod Tymienieckim. Zarówno wuj, jaknauczyciele, wpłynęli wybitnie na młodzieńca, obudzili w nim zapał iszacunek dla nauki i wogóle wiedzy, rozdmuchali żyłkę poetycką, zamiłowaniedo sztuki i wpoili cześć dla spuścizny i pamiątek po przodkach.Gdy dorósł, ożenił się w r. 1799 z bogatą dziedziczką, Waleryą Stroynowską,córką znanego posła sejmowego, Waleryana, bratanicą pó1/4niejszego biskupanominata wileńskiego, Hieronima, cenionego wówczas znawcy prawa i ekonomii.Obaj bracia Stroynowscy należeli do bardzo światłych ludzi w ówczesnejPolsce, wyznawców i propagatorów kierunku fizyokratycznego w ekonomii nawzorach obcych, dostosowanych do stosunków polskich.(2) Pozostawili posobie spuściznę literacką, z której dzieło biskupa p.t. "Nauka prawa przyrodzonego, politycznego, ekonomiki politycznej i prawa narodów" (drukowane w Wilnie 1785 r.) doczekało się w krótkim czasie aż czterechwydań. Sama pani Walerya była kobietą niezwykle wykształconą, która,pracując w Rzymie pod kierunkiem sławnej miniaturzystki, Teresy Maron,siostry Rafaela Mngsa i w Polsce pod znanym Lesseurem, zapoznała siędoskonale ze sztuką malarską i z czasem wyrobiła się na nieprzeciętnąmalarkę miniatur. Była to jednem słowem bardzo dobrana para małżeńskazarówno pod względem duchowych wyżyn, jak i gorących narodowych uczuć.Jan Feliks, jeszcze jako student, okazał się bibliofilem. Zapamiętalegromadził w swoim pokoju różne pisma i druki z płodnej w nie epokiStanisławowskiej. Pragnieniem jego było rozszerzyć skromny księgozbiór wrodzinnym Dzikowie, w którym postanowił stworzyć dla całej okolicy placówkę kultury i założyć w całem znaczeniu bibliotekę, a w niej zgromadzićwszystko, co posiadało wartość, co się dało zebrać i na co środki pozwolą.Pięknemu zamysłowi pomogło uczucie. Przez zaślubienie wspomnianejdziedziczki rozległego Horochowa na Wołyniu i spadkobierczyni sporychkapitałów, mógł się stać mecenasem nauki i sztuki.Młode małżeństwo odbyło podróż poślubną do Włoch w r. 1803 i 1804. Podróż trwała rok i może do dziś każdemu na wzór służyć mądrego i przyjemnego podróżowania, roztropnego użycia grosza. Państwo Janowie korzystali zkażdej możliwej sposobności, by po miastach włoskich nabywać skarby nauki isztuki, które następnie drogą wodną na Gdańsk i Odessę do swych siedzib wPolsce odsyłali. Wprawdzie w drodze niektóre przesyłki zaginęły i poszły zestatkiem na dno morza lub stały się łupem wojennych okrętów francuskich,był to bowiem okres blokady Rosyi przez Napoleona, w każdym jednak razieto, co do Polski doszło, mogło stanowić chlubę i chwałę największego domu.Cała dotychczasowa bogata galerya dzikowska, stosy dzieł, rękopisów i rze1/4b(np. posąg Perseusza dłuta Canovy), oraz wykopalisk z Włoch wówczasprzybyły, liczne teki z rysunkami, liczne wydawnictwa i woluminy z rycinamizbiorów sztuki włoskiej ozdobiły księgozbiór w Horochowie, przewiezionynastępnie do Dzikowa. Przybył także artysta malarz, Domenico del Frate,którego cenił wysoko sam wielki Canova, polecając go pp. Tarnowskim wczasie ich pobytu w Rzymie, a który przez parę lat malował portretyczłonków rodziny, kompozycye religijne do kaplicy zamkowej, oraz scenyhistoryczne, związane z dziejami hetmana. Znaleziono niebawem bibliotekarza i archiwariusza do poka1/4nych już podówczas zbiorów w osobie Łukasza Gołębiowskiego, historyka, etnografa, numizmatyka i autora szeregu dzieł ztych dziedzin. Gołębiowski spisał pierwszy katalog dzikowskiego archiwum, anastępnie biblioteki, dla której ofiarował szereg swoich dzieł.Piękne dotąd wyniki zachęciły hr. Jana Feliksa do dalszych poczynań w tymkierunku. Dopisywało mu przytem szczęście. Dzięki pomocy takich przyjaciół,jak Józef Dzierzkowski, Józef Dzieduszycki, kanonik sandomierski X.Hieronim Juszyński, który sam był właścicielem cennego księgozbioru, udałosię zdobyć dla Dzikowa kilkaset egzemplarzy dzieł z biblioteki Cystersów wOliwie i w innych klasztorach i miastach dawnych Prus królewskich. Ponabytki te sam hr. Jan Feliks wyjeżdżał. Nie dość na tem. Zdołał dla siebiezdobyć część biblioteki króla Stefana Batorego, wynalezioną i uchronioną odzagłady. Stryj żony, biskup Stroynowski i X. Juszyński niejednokrotnieubiegali go w nabyciu dla siebie rzadkości bibliograficznych, co wwłaścicielu dzikowskich zbiorów budzić musiało zazdrość, im zaś dawałoniemałą satysfakcyę wobec przyjaciela, któremu obaj postanowili z czasemsprawić przemiłą niespodziankę. Jeden i drugi, umierając, przekazał swoje niemałe zbiory biblioteczne dla księgozbioru w Dzikowie. Z podróży poNiemczech, po r. 1830 przez hr. Tarnowskiego odbytej, przybyło dobiblioteki także niemało książek przeważnie współczesnych (dublety zbibliotek królewskich w Berlinie). Dodać trzeba, że hr. Jan Feliks był sam autorem paru dzieł historycznych (ztych tylko "Badania historyczne, jaki wpływ mieć mogły mniemania iliteratura ludów wschodnich na ludy zachodnie..." wyszło drukiem wWarszawie u Pijarów 1819 roku, zaś duże dzieła o Walezyuszu i StefanieBatorym dotąd leżą w rękopisie w Dzikowie), tłumaczem niektórych arcydziełliteratury niemieckiej ("Messyady" Klopstocka i innych drobnych wierszy),przytem zabawiał się pisaniem własnych oryginalnych utworów i pozostawał wżywych stosunkach z ówczesnym światem naukowo-literackim w Polsce, n.p. zLindem i innymi. Stąd zasiliła się biblioteka wybitnie darami współczesnychpisarzy, którzy egzemplarze dzieł swoich ofiarowali mu z serdecznemidedykacyami, n.p. Józef Maksymilian Ossoliński, wspomniany Gołębiowski iwielu innych. Wybitne stanowisko w narodzie senatora kasztelana, w świecienaukowym członka Towarzystwa Przyjaciół Nauk w Warszawie, świetne nazwiskoi pozycya majątkowa zachęcały "chudych" literatów do przypominania mu siępłodami pióra.Do takich dużych zbiorów potrzebny był stały specyalny urzędnik, któryby jewraz z właścicielem uporządkował i urządził, a następnie miał je w stałejopiece. Po Gołębiowskim, który w Dzikowie bawił, zdaje się, do 1809 r.,powierzył hr. Jan Feliks bibliotekę i archiwum Sewerynowi Bilińskiemu,który z pomocą bajkopisarza Jachowicza(3) i sekretarza Ślebodzińskiego,sporządził nowy katalog dzieła polskich jako tom I-szy istniejącego już"katalogu dzieł cudzoziemskich". Poza tem tenże Biliński, jako zdolnykaligraf i rysownik, dopisywał i dorysowywał brakujące karty w starychksiążkach z XVI i XVII wieku, co mu się nad podziw doskonale udawało tak,że dopisywane przezeń karty na pierwszy rzut oka częstokroć nie odróżniająsię od danego druku. Bilińskiego zastępował często i był, zdaje się, jegonastępcą Fortunat Brodzki, rezydent w domu hr. Tarnowskich i wychowawcamłodych kasztelana wnuków Jana, Stanisława i Juliusza.W chwili śmierci założyciela, w r. 1842, księgozbiór sprowadzony do resztyz Horochowa do Dzikowa, obejmował: około 2000 dzieł zebranych dotąd osobno w Dzikowie, 6000 dzieł sprowadzonych z Horochowa, przeszło 2500 dzieł wspadku po zmarłym w roku 1815 biskupie Stroynowskim i przeszło 1100egzemplarzy zakupionych w Szydłowie 1822 r. przez X. Juszyńskiego i wraz zinnymi zapisanych przezeń testamentem 1830 r. dla Dzikowa. Doliczyć jeszczenależałoby szereg darów po kilkadziesiąt dzieł dla tutejszej biblioteki, austalić możnaby cyfrę 13-15.000 dzieł składających księgozbiór Dzikowski wroku 1842. Niezrozumiałą pozostanie dla mnie zachowana z r. 1838 notatka,że hr. Jan Feliks Tarnowski, taki niezmordowany bibliofil, zdecydował sięodstąpić Felixowi hr. Czackiemu 67 cennych dzieł za sumę 2222 złp.W r. 1839 hr. Jan Feliks sporządził regulamin biblioteki, kazał wykonaćpiękny exlibris na książki, metalową pieczęć biblioteczną (której podobiznapomieszczona na karcie tytułowej) i sprowadził introligatora, który wedługgustu właściciela oprawił wszystkie broszury i broszurowane dzieła.Bibliotekę pomieścił w dwóch sklepionych pokojach od strony kaplicy, wnajstarszej części zamku.Syn i spadkobierca Jana Feliksa w Dzikowie, hr. Jan Bogdan Tarnowski niepozostawił po sobie śladu w bibliotece, żył bowiem krótko (um. 1850 r.),zbiorami zaopiekowały się za to sumiennie jego matka Walerya zeStroynowskich, współfundatorka biblioteki, i żona Gabryela z hr. Małachowskich. Syn Jana Bogdana, hr. Jan Dzierżysław (um. 1894 r.)marszałek sejmu galicyjskiego, poczynił dla księgozbioru pewne zakupy,jednak dbał jedynie o to, by stan urządzenia biblioteki, zostawionego przezdziada, nie zmieniać i byle tylko do ubytku nie dopuścić. Jego małżonka,Zofia z hr. Zamoyskich, nabyła w owych latach celniejsze utworywspółczesnej literatury zagranicznej. Liczba dzieł powiększyła się więc wtym okresie o nieco nabytków oraz o blisko 1000 egzemplarzy z daru X. Janahr. Scipiona del Campo (um. 1890 r.), prałata kapituły krakowskiej,siostrzeńca założyciela dzikowskich zbiorów, który w latach 1850-1860 wDzikowie przebywał i sporządził nowy katalog biblioteki.Nowa era dla tutejszego księgozbioru zaczęła się dopiero pod obecnymwłaścicielem Dzikowa hr. Janem Zdzisławem Tarnowskim, którego małżonka (odr. 1897) Zofia z hr. Potockich zajęła się gorliwie biblioteką. Czyni onacorocznie zakupy nowości księgarskich. Z okresu wojny europejskiej zebrałapoka1/4ną ilość dziś już częstokroć rzadkich druków. Biblioteka znalazła nowepomieszczenie w ogromnej piętrowej sali zamku dzikowskiego. Poza tem nowszedzieła mieszczą się osobno w pokoju zwanym "biblioteczka", zaś książkizdekompletowane w t. zw. "białym pokoju" na parterze. Celem uporządkowaniaksięgozbioru nowoczesnym sposobem, właściciele przyjęli bibliotekarza(autora niniejszego szkicu), który dotychczas skatalogował blisko 3/4zbiorów. Obecnie biblioteka liczyć może w przybliżeniu 25-30.000 dzieł.Przetrwała szczęśliwie wojnę światową i dwukrotna inwazyę rosyjską iobecnie wznosi się jako umysłowa placówka i forteca ducha i wiedzy w tymzakątku kraju.Jan Feliks hr. Tarnowski, tworząc księgozbiór w zamku Dzikowskim, miał nacelu przedewszystkiem pożytek dla całego społeczeństwa, a specyalnie dlatutejszej okolicy, która tym sposobem zdobyła dla siebie silną ostojękultury i wiedzy. Ten cel mieli również na oku ofiarodawcy swoich zbiorów, które dołączyli do biblioteki dzikowskiej, specyalnie zaś X. Juszyński,miłośnik i wielbiciel ziemi Sandomierskiej. To też bardzo wcześnie zaczętokorzystać z uprzejmości właściciela i wypożyczać książki, zarówno dladuchowej rozrywki, jak i naukowej pracy. Mam przed sobą spis dłużnikówbibliotecznych od r. 1839. Prócz imion członków rodziny spotykam tunazwiska urzędników dóbr Dzikowskich, duchownych i obywateli z dalekichnawet stron, wreszcie uczonych polskich i zagranicznych. A więc Stanisław,pó1/4niejszy prezes Akademii Umiejętności i Juliusz, poległy w r. 1863,często korzystają z biblioteki; pierwszy chętnie rozczytuje się w pisarzachXVI wieku, drugi zagłębia się w ekonomii. Stanisław Przyłęcki uzupełnia wr. 1839 swoje literackie prace w Dzikowie i pośredniczy w nabywaniuluksusowych wydawnictw z dziedziny sztuki dla tutejszych zbiorów. KsaweryWiesiołowski wypożycza przez pewien czas różne dzieła beletrystyczne, przestaje jednak, zrażony czyniona mu uwagą, że zbyt długo zatrzymuje usiebie książki. Panna Freiberg z otoczenia pań domu czyta bardzo dużo izarazem gubi niemało, na szczęście pospolite wydawnictwareligijno-ascetyczne. X. Jan Chełmicki, pó1/4niejszy proboszcz przy kościeleśw. Anny w Krakowie, bierze wypożyczone cenne dzieła w drogę do Krakowa1853 r. i gubi je, to też nie śmie już potem udawać się po inne książki. X.Gargaszyński, domowy nauczyciel (po Brodzkim) młodych Tarnowskich około1850 r., dawno już zmarły, figuruje nadal jako dłużnik kilku rzadkichdruków. W ostatnich dziesiątkach korzystali z tutejszych zbiorów WacławAleksander Maciejowski, badacz dziejów, prawa polskiego i literaturypolskiej i słowiańskiej; Ludwik Babirecki; Dr Rufa; poeta i literat LucyanSiemieński, bliski przyjaciel domu Gabryeli Tarnowskiej, jej córek i synów(4); Władysław Grzymała Jabłonowski, poległy 1863 r. prawierównocześnie z Juliuszem hr. Tarnowskim; prof. Zygmunt Sawczyński; Dr Kaz.Bartoszewicz; dyrektor Biblioteki Jagiellońskiej; Dr Karol Estreicher,pierwszy bibliograf polski; prof. Jerzy hr. Mycielski; prezes AkademiiUmiej.; prof. Kazimierz Morawski; Ludwik Biernacki; X. Stanisław ZałęskiT.J.; prof. Franciszek Piekosiński; Dr Ptaszycki; prof. Oswald Balzer;prof. Bol. Ulanowski; Dr Kot i w.i.; z zagranicznych: Berzewiczy, prezesAkademii Umiej. w Budapeszcie; Akademia Umiej. w Pradze (1907 r.). Wystawy:X. Józefa Poniatowskiego i Kościuszki, urządzone w ostatnimdziesięcioleciu, zostały także obesłane przez bibliotekę, archiwum igaleryę w Dzikowie.Jak już z tego przeglądu ważniejszych czytelników bibliotecznych widać,właściciele księgozbioru nigdy "nie kryli światła pod korcem", lubobiblioteka często na tem 1/4le wychodziła z powodu gubienia nieraz rzadkichdruków, niszczenia dzieł w barbarzyński niekiedy sposób (wyrywanie rycin).* * *Biblioteki zwykłe mieć pewne specyalności, z których słyną. Zbiorydzikowskie mają takich specyalności kilka. Przedewszystkiem znajduje się tuniemal komplet wszystkich wydań biblij w tłumaczeniu polskiem bez względuna wyznanie. Wiek XVI jest tu wogóle bardzo bogato reprezentowany, obejmując wszystkie wydania ówczesnych klasyków polskich. Znachodzą się w Dzikowskich zbiorach piękne i doskonale zachowane, w poka1/4nej licznie egzemplarze, często komplety dzieł z początków XVI w.: GrzegorzaSzamotulskiego, Andrzeja Krzyckiego, Jana Campensis, Michała Wrocławczyka,Jana Lwowczyka, Stanisława i Szymona z Łowicza, Grzegorza Wigilancyusza zSambora, Jana ze Stobnicy, Miechowity, Jaskra, Jana Cervusa z Tucholi,Wawrzyńca Korwina z Nowego Targu, Jędrzeja Glabera z Kobylina, Alberta W.,Piotra Lombardczyka, Jana Głogowczyka, Strusia i w.i. Wiek następny zapisałsię wprawdzie poka1/4ną liczbą dzieł często bardzo rzadkich, lecz wiek XVIIIjest najobfitszy, zwłaszcza z czasów panowania Stanisława Augusta i okresupodjęcia reform. Druków nieznanych bibliografii Estraichera z epokiStanisławowskiej naliczyłem dotąd 250. Rzadkości bibliograficzne w poka1/4nejliczbie spotykają się tu również z pierwszych trzech dziesiątków latubiegłego stulecia.Dotąd nie wspomniałem o inkunabułach, które zwykle biblioteki na pierwszemi najwidoczniejszem pomieszczają miejscu. Dzików ma ich tylko 25, w tychdwa najbardziej cenne. Pierwszy to dzieło kardynała Turrecrematy:"Explantio in Psalterium", drukowane 1475 r. w Krakowie (Cracis!), dobrzezachowany foljał, oprawiony w skórę w po1/4niejszych, zadaje się, czasach.Drugi to "Objawienie św. Brygidy" (Incipit Prologus in libro Reuelationumcelestutium Beate memorie dne Brigitte de Swecia, divinitus sibi factarum,qui prologus fuit edius, per venerabilem virum magistrum Mathiam de Swecia), drukowany na pergaminie u Bartłomieja Ghotana w Lubece 1492 r.;foliał w skórę oprawiony, ma w tekście pomieszczonych kilka ładnychkolorowych i nakładanych złotem drzeworytów. Egzemplarz ten był własnościąkróla szweckiego Jana III Wazy, jak stwierdza herb na okładce i napis nakarcie; nie wiadomo, jakim sposobem dostał się do Polski. Trzeci inkunabuł:"Agenda sine exequiale diuinorum sacramenttorum per venerabilem virumdominum Martinum canonicum vilnensis dyocesis edita" został wydrukowany wGdańsku (in Gdano) przez Bomghartena w r. 1499 in 4o.Wspomniałem wyżej, że druków nieznanych z epoki Stanisławowskiej naliczyłemdotąd przeszło 250, jednak w całym księgozbiorze dałaby się ta cyfra conajmniej potroić. W niej mieściłyby się wówczas i t. zw. "białe kruki", codo których z pewnymi wyjątkami powinni się bibliotekarze zapatrywać wogólewzględnie. Pozwolę sobie wymienić niektóre druki specyalnie dzikowskie zewzględu na swe cechy.Jedną z ozdób tutejszego zbioru jest egzemplarz statutu Jana Łaskiego(Commune incliti Polonie Regini privilegium cosstitutionum et indultuumpublicitus decretorum approbatorumque: cum nonnulis iuribus tam diuinisquam humanis...) drukowany przez Hallera w Krakowie 1506 r. jako dar dlahetmana Tarnowskiego specyalnie na pergaminie z paru podmalowanymi ręczniedrzeworytami i dwoma barwnemi kartami, foljał w skórę oprawny i w herbyTarnowskich zdobny. Egzemplarz drukowanej w Krakowie mowy Montluca, posłaHenryka Walezego na sejm elekcyjny na Woli (Oratio Nomine ChristiabissimiGalliarum Regis, per Reverendiss: et Illustriss: Dominum Joannem Monlucium,Episcopum et Comitem Valentiae: praedictae Regiae Majestatis augustioris etsecretioris consilii Consiliariorum... Oratorem...) jest z tego względuciekawy i prawdziwie rzadki, że zawiera oryginalne poprawki i uzupełnieniaMontlaca, który tekst zamierzonej mowy kazał wcześniej wydrukować, w ostatniej jednak chwili w ciągu jednej nocy pod wpływem nagłych konjunktur politycznych mowę przerabiał. Z oryginalnemi poprawkami i uzupełnieniamiprzez autora znajduje się również egzemplarz dzieła Lngnicha p.t. "JusPoblicum Prussiae Polonae", drukowanego w Gdańsku u Schreibera 1758 r.przez autora jako uzupełnienia i dodatki do przygotowywanego nowego wydaniadzieła. Egzemplerz Satyr Krasickiego drukowanych w Warszawie 1779 r. in 8oszczyci się własnoręczną korektą błędów przez autora, zaś ChimeraOrzechowskiego wydana 1562 r. w Krakowie in 4o ma własnoręczną dedykacyęautora kanclerzowi litewskiemu Mikołajowi Radziwiłłowi. Możnaby wymienićjeszcze cały szereg tego rodzaju druków o wartości bibliograficzno-muzealnej, ograniczam się jednak na poważniejszych,natomiast podam bodaj kilkanaście tytułów druków, uznawanych za bardzorzadkie. Więc:1) Zbiór (zupełnie przypadkowy) druków odnośnie do procesów z żydami omordy rytualne w Polsce. Syreniusz w swojem dziele p.t. "Zielnik Herbarzemz języka Lacinskiego zowią", drukowanem w Krakowie u Skalskiego 1613 r. poświęca tej kwestyi osobny rozdział. Nadto mamy tu przed sobą trzy wydania dziełka X. Przecława Mojeckiego p.t. "Zydowskie Okrucienstwa, Mordy y Zabobony" - drukowane 1598 r., 1602 i 1636; nadto kilka druków sądowych lubelskich z lat 1598, 1698 z wyrokami w tej sprawie. Obecnie są te druki niezmiernie rzadkie, gdyż wkrótce po wyjściu z pod prasy zostały celowowykupione i zniszczone...2) Jan Januszowski: Dogmata. De septem Sacramentis. Carcoviae in officinaLazari, vol. in 8o, perg.3) Loeaechius Andr.: Speculum sive Prototypus Veri Monachi. Cracoviae, in.off. Lazari, 1607, vol. in 8o, perg.4) Hier. Malecki: Ustawa, albo Porząd Kościelny y Ceremonie. Yako wNauczaniu Słowa Bożego, y podawaniu Świątości w Kościelech XięstwaPruskiego ma być zachowany. Królewice, u Fabriciusa, 1605 vol. in. 4o,skóra.5) Marcin Luter: Enchiridion Catechismus Mały, dla pospolitych Plabanów yKaznodzieyów... Przekład H. Malecki. Królewiec, u Fabriciusa. 1615, vol.in. 4o, skóra, z drzeworytami w tekście.6) Passia. To iest Historia, o smierci a Męce Jezu Krystusa Pana naszego.Królewice, U fabliciusa, 1615, vol. in 4o, sk., gotyk.7) Anzelm Gostomski: Gospodarstwo, Kraków, u dziedziców Siebeneichera,1621, vol. in. 4o, półsk., brakujące karty dopisane.8) Jakób Kaz. Haur: Ekonomika Lekarska albo Domowe Lekarstwa. Berdyczów,1793. Vol. in 8o, półsk.9) Jan Ostroróg: Myślictwo z ogary. Kraków, u Kupisza, 1649, oraz wydanie zr. 1797 w Łowiczu, in 8o.10) Martin Kreyssel: Rath, Was ist besser? Heyrathen, other ledig bleiben?- druk. w Kładzku, u Pegi, 1696; tegoż: wahres Catholisches Glaubens -Bekantnusz. B. w. m., 1698, vol. in 8o.11) Niemal komplet politycznych pism Feliksa Łojki, jedynego prawie Polaka,który w sposób rzeczowy, prawniczy i cięty, lubo bezowocnie, odpierałroszczenia państw zaborczych do prowincyi utraconych pierwszym podziałem.12) Bardzo rzadki komplet wydawnictwa Dufoura p.t. "Teatr Polski, czyliZbiór Komedyi, Dramy, Tragedyi, z najsławniejszych autorów Francuskichtłumaczonych, y przez aktorów Polskich na Teatrze Warszawskim granych". -Wydawnictwo to obejmuje przeszło 200 sztuk teatralnych, osobno w ciąguXVIII w. drukowanych i przez Dufoura w 60 tomach oprawionych. Wspomnieć tumożna o kilkudziesięciu drukach stanowiących streszczenie sztuk granych odkońca XVII w. w konwiktach jezuickich i pijarskich przez młodzież wostatnie dni Zapustu.13) Jan Alojzy Kulesza: Wiara Prawosławna Pismem Świętym, Soborami...objaśniona... Wilno, 1704, w druk. Akademickiej S.J. 14) Tymoteusz Kawka: Via Regia Sanctae Crucis Seraphica Peregrinatio Jerosolimitana Stationum Passionis D.N.J.C. Cracowiae, 1773, typisJakowski; vol. in 12o, półsk.15) A.K. x. Czartoryski: Kawa, komedya Warszawa 17779, vol. in 8o. 16) Zbioru Prawa Szkolnego Dla Akademii Krakowskiey, Główney KrólestwaSzkoły, i innych Królestwa Polskiego Szkół Część I Prawa, ustawy, wolności,swobody, nadania, bulle i przywileje,...... B. w. m. i r. dr. (Kraków,drukarnia Akademicka?). Brak końca, tekst polski i łaciński. Druk tenpochodzi najprawdopodobniej z pierwszych lat XIX w. Według zamieszczonejwewnątrz notatki, dzieła tego wyszło tylko 24 arkusze folio, czyli 96stronic i cała edycya w niewiadomy sposób zaginęła. Zapewne rząd austriackiuznał "Zbiór" ten za "nieużyteczny..." i cały nakład na makulaturęsprzedał, tak bowiem postąpił z wieloma drukami w Akademickiej drukarni wKrakowie.17) J.U. Niemcewicz: Jadwiga Królowa Polski. Drama muzyczne we trzechaktach wierszem, Warszawa, 1814, vol. in 8o.Bardzo bogato jest w Dzikowskiej bibliotece reprezentowana literaturadyssydencka polemiczna z całym szeregiem bardzo rzadkich pism. Mamy tu więcniemal całego Socyna, Schlichtlinga, Moskorzewskiego, Seklucyana,Krowickiego, Budnego, Smalciusa i i. pomniejszych. Rzadki komplet dziełastronoma gdańskiego Heveliusa. Mnóstwo wydań klasyków greckich i rzymskich od początku XVI w. Niemal komplet konstytucyi sejmowych i uchwałsynodalnych.Obok "Poloników" tutejsza biblioteka posiada bardzo liczny dział obcy, głównie francuski, potem włoski, w nich przepiękne i dziś rzadkiewydawnictwa rytownicze: zbiory rozpraw o starożytościach greckich irzymskich Greviusa, Gronoviusa, Pityska, Sallengre, Grutera, Monfolcona iPolena; kosztowne i wspaniale ilustrowane Muzea: rzymskie (Pio Clementino),francuskie (galerji orleańskiej, luksemburskiej, Musee Napoleon),florenckie, dusseldorfskie i inne; rzadki, bardzo kosztowny i zupełny zbiórwydawnictw braci Piranesi; bardzo rzadki zbiór rytowanych wydawnictwEdelinka i innych znanych pod tytułem "Cabinet du Roi" w 23 tomach (Paris1727-1743) ogromnych rozmiarów, należący niegdyś do biblioteki Ludwika XV;oryginalne rysunki najsławniejszych mistrzów, które służyły do "Historyisztuk pięknych" Winkelmanna i cały szereg podróży malarskich. Zcenniejszych druków obcych mamy tu ponadto: kosztowną biblię Waltonaprzypisaną Cromwelowi, rzadką biblję Plantyniańską, wszystkich klasyków rzymskich wydania Barbou, zupełny zbiór klasyków francuskich, wydaniaDidota in 4-o (imprime par ordre du Roi pour l'education de Monseigneur laDauphin), zupełny zbiór dzieł chorograficznych wydania Elzewirów i całyszereg innych druków, których wymienić brak miejsca nie pozwala.Przeglądając takie mnóstwo okazów sztuki obcej, zapyta Polak o rzeczyswojskie; nie brak ich tu, dzięki Bogu. Z przyjemnością bierze się do rękitekę Norblina z kartonami polskich ubiorów, wydaną w Paryżu u Gille'a 1817r. Duży wolumen z 61 kartonami p.t. "Terma di Tito", wydany w Rzymie uLudwika Mirri za pontyfikatu Piusa VI - to dzieło Smuglewicza, jak wskazujenapis pod każdym sztychem: "Francesco Smugliewicz Pit. Polacco disegno";dzieło to bardzo rzadkie i cenne. Kilka kalendarzy z końca XVIII wiekuozdobionych rycinami Chodowieckiego. Bibliografia Estraichera nie znazbioru rozmaitych polskich ubiorów wojskowych i ludowych, malowanych przezJana Lewickiego, wydanych u Simona w Starssburgu prawdopodobnie w trzecimdziesiątku ubiegłego wieku. Wspomne także nawiasem o pięknej kopii Księgicechów krakowskich Baltazara Behma.Dział kartograficzny jest tu bardzo skromny i bez znaczenia.Do historyi drukarstwa polskiego dostarczyłby Dzików sporo materyałunieznanego i niejeden znalazłby się nowy szczegół, lub też nie jedno dałobysię sprostować. Trudno jednak przekraczać zanadto ramy niniejszego szkicu iwymieniać nazwiska drukarzy i miejsca drukarń reprezentowanych w dzikowskimksięgozbiorze. To też pomijając większe miasta z wcześniej założonemidrukarniami, wspomnę, że są druki z Baranowa (1628), Berdyczowa, Białynic(1653), Brunsbergi, Brzegu, Brześcia litew. (1569), Chełmna (1770),Czernichowa zadnieprskiego (1681), Częstochowy (Jasna Góra), Dąbrowy, Dobromila (1615), Elbląga, Grodna, Jarosławia, Kijowa (Ławra), Kamieńcapodol. (1698), Kazimierza pod Krakowem (1665), Łaszczowa, Leszna, Lubecza(1614), Łoska, Łowicza (1656), Malborga (1577), Mohilewa (1779), Morzka(1732), Nissy (1587), Nieświeża (1568), Nowogródka siewierskiego (1676),Oliwy (1599), Ostroga (1594), Oszmiany (1615), Pińczowa, Pińska, Poczajowa,Połocka, Przemyśla, Pułtuska, Rakowa (bodaj czy nie wszystkie tamtejszedruki), Rawicza, Rygi, Słuicka (1678), Supraśla, Schlichtyngowa(Schlichtingsheim), Tannenberga (1718), Wagrowa (1783), Witebska, Zamościa.Z rzadszych obcych posiada Dzików "Polonica": z Altenburga, Ambergu,Brunswiku, Croji (1778), Dilingi (1558), Florencyi (1646), Hali (1726),Hanau (1618), Amsterdamu, Helmstadtu, Ingolstadtu (1583), Metzu, Nancy(1761), Ołomuńca (1593), Sztokholmu, Tyrnawy węgier., Zerbstu.Nie od rzeczy będzie wspomnieć o oprawach dzieł w bibliotece dzikowskiej.Wzmiankowałem poprzednio, że założyciel biblioteki sprowadził dla nieintroligatora. Był to na owe czasy ogromny wydatek, konieczny jednak, gdysię miało kilka tysięcy egzemplerzy w pożałowania godnym stanie od chwiliich nabycia, z kartami porozdzieranymi, lu1/4nemi, oraz parę tysięcy broszur.W przeciągu kilku lat introligator wywiązał się doskonale z zadania, nieżałując skóry i płótna, a przedewszystkiem tego pierwszego materiału. Jestto oprawa prosta, z odciskiem herbu założyciela biblioteki i krótkimtekstem na grzbiecie okładki. Broszury oprawiono w tekturę lub papier ipomieszczono w drewnianych kasetkach o formacie książkowym według autorówlub treści. Dawniejsze jednak dzieła mają przeważnie swoja pierwotnąoprawę, częstokroć przepiękne okazy sztuki introligatorskiej. Okładki dziełwyszłych z pod prasy Scharffenbergów odznaczają się piękną ornamentykąroślinną i karnacyjną. Na ogół jednak pięknych polskich opraw jest tutajmało, bo lubo starych druków nie brak, przecież jednak do rak hr. Jana Felixa Tarnowskiego doszły albo już w zmienionej szacie, albo je też zpowodu złego stanu oprawy na nowo założyciel biblioteki musiał oprawiać.Piękną oprawą odznaczaja się druki bazylejskie, niektóre niemieckie idawniejsze weneckie. Wiele woluminów posiada trwałą, lecz bez najmniejszychcech artyzmu oprawę pergaminową. Nie brak tu również opraw, na którebibliotekarz z żalem spoglądać musi. Są to okładki pergaminowe porobione zestarożytnych, przepięknych rękopisów i druków, z których większośćstanowiłaby obecnie niejednokrotnie chlubę każdej biblioteki. Jako jeden zwielu przytoczę przykład, nie dość może wybitny, o egzemplarzu dziełaDługosza "Vita beatissimi Stanislai Cracoviensis episcopi" drukowanego uHallera w Krakowie 1511 r., któremu za okładkę wewnętrzną służą początkowekarty rzadkiego dziełka Głogowczyka "Minoris donati de octo partibusorationis compendiosa interpretatio", drukowanego 1503 r. w Krakowie.Trudno się jednak dziwić, boć to była ówczesna makulatura. Habent sua fata libelli. Przysłowie to musiałoby się osobnem dziełemuzasadniać na dzikowskich książkach. Niema bodaj jednego starszego dzieła,któregoby karta tytułowa i wewnętrzne strony okładek nie roiły się odpodpisów poprzednich właścicieli z bardzo częstokroć ciekawymi i dlabibliografa ważnemi adnotacyami. We1/4my dla ciekawości kilka przykładów.Egzemplarz Baronoisa "Roczne dzieje Kościelne" (wyd. P. Skargi, Kraków,1607, fol. w skórę opr.) należał niegdyś do prof. Dr filozofii WojciechaSardlikiewicza, był także w posiadaniu Marcina Oślińskiego, następnieWojciecha Micińskiego, Dr praw Kaz. Jarmundowicza, poczem dostał się Andrz.Lipiewiczowi, wreszcie bpowi Stroynowskiemu. Dzieło Roselli'ego "PrymanderMercurii Trismegisti" (Cracoviae, 1584-1590), in officiana Lazari),zapisane przez autora w darze "pro loco sancte Catherine et non pro aliquoparticulari" wbrew intencyom ofiarodawcy znalazło się in aliquo particulariloco, gdyż jeden z tomów jeszcze tego samego roku stał się własnością Jakóba Chrząstowskiego, od którego je otrzymali 1638 r. Cystersi w Oliwie;nie długo się jednak niem cieszyli, ponieważ jakiś Kasper o nieczytelnymnazwisku darował je dl Kollegium jezuickiego w sandomierzu, a wreszciezdobył całe to dzieło X Juszyński. Gwagnina "Rerum Polonicarum tomi tres" (Francofurti, 1584, in 4) należały niegdyś do Karola Aleksandra zBie1/4dziedzy Broniewskiego czesnika inflanckiego, potem przeszły dobiblioteki Reformatorów w Zakliczynie, wreszcie w r. 1816 nabył je wCharzewicach Frankowski i ofiarował ruchliwemu X Juszyńskiemu. Książka"Chronologia hoc est temporum demonstratio... ad annum Domini 1568"(Coloniae Agrippinae 1569) przez Gerarda Mercatora, została nabyta 30 maja1575 r. przez Krzysztofa Krancowskiego w Stężycy w czasie odbywającego siętamże wówczas słynnego zajazdu generalnego. Nabywca ofiarował to dziełoswemu przyjacielowi Marcyanowi z Goraja Gorayskiemu, którego syn Józefdarował je potem Kollegium jezuickiemu w Sandomierzu. By nie przeciążaćtego szkicu wielu szczegółami, ograniczam się tylko na tych przykładach,wymienie zaś jedynie jeszcze ogólnie ważniejszych dawnych właścicieliniektórych dzieł w tutejszej bibliotece z pominięciem dotąd wspomnianych. Awięc: Kollegium OO. Jezuitów w Krakowie (dom professów, nadto bibliotekaprzy kościele św. Piotra), w Rzeszowie, w Warszawie ("Dominicilium"), wGrodnie, w Poznaniu, Ostrogu, Rawie i we Lwowie (Collegium Nobilium);biblioteka kollegiaty w Sandomierzu; Kollegium Pijarów w Rzeszowie i wRadomiu; Konwent Franciszkanów w Chęcinach; klasztor Karmelitów bosych wKrakowie, w Warszawie i w Przemyślu; konwent Reformatorów w Wilanowie; konwent Obserwantów w Przeworsku; konwent Bernardynów w Piotrkowie;klasztor Cystersów w Koprzywnicy, Szczyrzycu, Lądzie, Pelpinie; klasztorBenedyktynów świętokrzyskich; konwent Dominikanów w Sandomierzu, Radomiu, wŁowiczu i w Krakowie; klasztor w Opatowie, w Sulejowie i w Wąchocku;klasztor Paulinów w Krakowie na Skałce; biblioteka Kanoników Lateraneńskichw Krakowie (przy kościele Bożego Ciała); Biblioteka Załuskich w Warszawie(4 dzieła); biblioteka Senatu gdańskiego; biblioteka hr. Krasińskich; bibl.hr. Wandalinów Mniszchów; bibl. Świdzińskiego (3 dzieła); biblioteka królaStanisława Augusta (10 dzieł); biblioteka król. Towarzystwa przyjaciół naukw Warszawie (kilkadziesiąt dzieł, ofiarowanych temuż Towarzystwu przezAleksandra X. sapiehę i i.); nadto: znany Nakielski, Sobieszczański, PiotrMałachowski, wwda krakow., Józef Sołłohub, wwda witebski, Jan JózefWielkopolski, kanclerz koronny, Filip Nereusz Lichocki prezydent Krakowa,Jan Witte znany komendant fortecy kamienieckiej, Hacki opat oliwski,Mikołaj Firlej wwda krakow., sławny humanista Trzycieski, biskupi krakowscyTylicki, Szyszkowski, Gębicki, biskup kijowski Ujejski, Grabowski biskupwarmiński, poeta Wespazyzan Kochanowski, poeta Ko1/4mian, król Jan Kazimierz,Feliks Czacki, sławny Herka, J.U. Niemcewicz i w. i.Niektóre egzemplarze posiadają exlibrisy dawnych właścicieli, począwszy odnajprostrzych (klasztornych) aż do prawdziwie pięknych, rytowanych przezpierwszorzędnych artystów. Celniejsze exlibrisy pochodzą z księgozbioruSenatu gdańskiego, Wandalinów Mniszchów, Niemcewicza, Adryana Engelkego(Gdańszczanica?), Schlieffa Gdańszczanina, biblioteki Krasińskich, Sapiehów(księgozbór Jana Fryderyka, kanc. litew., Józefa prałata wileńsk.) i w. i.O exlibrisie biblioteki dzikowskiej wspomniałem poprzednio. Przedstawia onherb hr. Tarnowskich, ozdobiony labrami i orderem św. Stanisława, u dołunapis: Z biblioteki Jana Wale: hr. Tarnowskich.Z niektórymi woluminami oprawione są karty rękopiśmienne o wielkiejniejednokrotnie wartości historycznej i literackiej, jako zupełnienieznane. Zwróciłem na nie uwagę przy katalogowaniu biblioteki, z czasemzaś wyzyskują je odpowiednio badacze. jako przykłady niech służą tylko dwarękopisy ze schyłku XVIII wieku: "Papier znaleziony w kościele XX. Dominikanów dawniey Kaplica Moskiewska zwaney Resultatum na ostatniey Sessyi Sądów Seymowych". Są to dwie karty folio oprawione w druko